Bo zawżdy ci więcej jedzą, którzy bliżej misy siedzą - M. Rej
In vino veritas 2008-12-24 10:08
 Oceń wpis
   

„Kto winem się raczy, ten Boga zobaczy” - przysłowie cysterskie z XII wieku.

Badania historyków i archeologów wskazują, że początki upraw winorośli oraz produkcji wina miały miejsce na Bliskim Wschodzie. Nadzwyczajną rangę wina nadał mu Chrystus podczas ostatniej wieczerzy. W Chrześcijaństwie stanowi ono symbol krwi Syna Bożego umęczonego na krzyżu. Starożytni  Grecy i Rzymie uważali je za napój bogów. Do obecnych czasów zawsze towarzyszy człowiekowi w ważnych uroczystościach. Jest pite ku uciesze ducha i pokrzepieniu serc.

Wino oprócz dostarczania przyjemności podniebienia i poprawy nastroju pozwala na utrzymanie zdrowia. W znacznym stopniu zmniejsza ryzyko zachorowania na Alzheimera. Obniża poziom złego cholesterolu we krwi i poprawia gospodarkę cukrami. Pijąc czerwone wino można zmniejszyć ryzyko parodontozy. Wydolność płuc poprawi wino białe. Na trawienie pomoże każdy rodzaj wina. Niezwykle ważną zaletą picia wina jest zmniejszenie możliwości powstania zakrzepów, zatorów oraz zawałów serca. Stwierdzono, że taniny zawarte w czerwonym winie mają działanie przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne. Nie można jednak przesadzać z takimi metodami profilaktyki, gdyż można popaść w alkoholizm.
Czerwone wino poleca się osobom w starszym wieku. Jak wynika z badań statystycznych, Francuzi, których napojem narodowym jest wino, rzadziej zapadają na choroby serca niż Amerykanie Jest to zasługa picia czerwonego wina.  Wino pobudzało fantazję twórczą Williama Szekspira, który lubił delektować się boskim napojem. Zastosowanie w XVII wieku korka do butelkowania pozwoliło na długie jego leżakowanie. Ułatwiło to prowadzenie handlu. Już wówczas wina z Bordeaux opanowały cały świat. W roku 1855 za Napoleona III podzielono najlepsze winnice na pięć klas (cru). Jest to określane mianem „Klasyfikacji 1855” lub „Klasyfikacji Châteaux”. Obecnie pierwszej, najlepszej klasie znajdują się wina z następujących winnic: Château Margaux, Château Lafite, Château Latour, Château Haut-Brion oraz Château Mouton-Rothschild. Wina z tych winnic są najbardziej uznane i należą do najdroższych na świecie. Najlepsze wina powstają z winogron zrywanych ręcznie. Szczególnie dobry trunek dają w pełni dojrzałe grona pokryte nalotem szlachetnej pleśni. Z jednego hektara można uzyskać najwyżej tysiąc litrów wina, co oznacza, że z owoców krzewu winorośli powstaje jeden kieliszek wina. Największym znawcą wina jest Robert Parker ze Stanów Zjednoczonych, autor przewodnika po winach. Jego opinię i oceny są podstawą dla określenia wartości wina na całym świecie.

Dobre wino można wyprodukować z winogron, które dojrzewały w bardzo dobrych warunkach pogodowych. Nawet jeden dzień deszczowy może mieć znaczący wpływ na jakość wina. Stąd tak wielką wagę przykłada się do tego jaka pogoda była w danym roku. Tak więc nawet roczniki wina młodsze mogą być wartościowsze od starszych.

Szanujące się marki są produkowane przy zachowaniu ściśle określonych procesów oraz ścisłej kontroli. Certyfikat Institut D'Appellations d'Origine we Francji gwarantuje zachowanie wysokich standardów. Do produkcji wina w krajach Unii mają również zastosowanie dyrektywy Parlamentu Europejskiego.

Szczepy winne

Na świecie uprawia się kilkaset szczepów winnych, pozwalających na uzyskanie najróżnorodniejszych win. Oto kilka najważniejszych:

Cabernet Sauvignon – król szczepów win czerwonych - pozwala na uzyskanie najznakomitszych na świecie win, pełnych elegancji, finezji i bukietem zapachów, zazwyczaj o rubinowej barwie. Jest winem mocno zbudowanym. W zależności od miejsca uprawy w uzyskanym z niego winie można wyczuć zapachy czarnej porzeczki, jagód, żywicy, korzeni czy słodkiego zielonego pieprzu, którym towarzyszy delikatne z nutą tytoniu, lukrecji i wanilii, jakie nadaje im leżakowanie w dębowych beczkach. W smaku  owoce czarnej porzeczki, wiśni, śliwek, a także nuta mięty, anyżu, oliwek, cedru. Zawiera dużo tanin, stąd częstokroć mieszane jest z winami innych szczepów. Z wiekiem dużo zyskuje na walorach. Doskonałe dla wieloletnich inwestycji.

Merlot - kojarzy się przede wszystkim z Bordeaux we Francji. Daje również dobrze zbudowane, szlachetne wino o głębokiej barwie. Nuta śliwek, wiśni, owoców leśnych, fiołków, pomarańczy, przypraw i czekolady zadowoli każdego konesera. Charakterystyczne korzenne wykończenie oraz akcent suszonej śliwki to kolejne cechy tego trunku. Posiada niższe niż Cabernet Sauvignon natężenie tanin. Historia tego wina rozpoczyna się na początku nowej ery.

Shiraz/Syrah – najważniejsze uprawy w Australii, Afryce Południowej, Chile, Kalifornii i Francji. Daje bardzo dobre wino. To jedna z najlepszych odmian winorośli, z owocami pozwalającymi uzyskać dość ostry smak. W zależności od miejsca uprawy szczepu można wyczuć: jeżyny, kawę czy gorzką czekoladę i taniny z nutą alkoholu. Intensywny aromat z nutą jagód, białego pieprzu, wiśni, lukrecji, śliwek, ciemnych owoców i dymu. Może być przechowywane przez długi okres czasu, stąd nadaje się do inwestycji długoterminowych.

Pinot Noir - pozwala uzyskać wino o pełnej tęczy barw: wiśniowa, purpurowa, czerwień oraz brąz. Pełnia doznań smakowych to: wiśnie, truskawki, porzeczki a dopełnieniem są subtelnie działające taniny. Beczki z dębu amerykańskiego nadają mu waniliowego zapachu z domieszką skóry. To szczep wrażliwy na warunki pogodowe, stąd podaż wina może ulegać wahaniom.
 
Tempranillo - uprawiane głównie w Hiszpanii a także w Argentynie. Szczep ten daje wino o wiśniowym kolorze. Elegancki bukiet z wyczuwalną nutą leśnych owoców. Często mieszane z winami.  Wyśmienite w smaku również jako wino młode, lecz jego walory wzrastają w okresie leżakowania  w dębowych beczkach. Stąd nadaje się dla średnio- i długoterminowych inwestycji.

Chardonnay - to król szczepów win białych. Najwyższa jakość wśród win białych to niezwykle bogaty smak, w którym można wyczuć różne owoce: jabłka, brzoskwinie, i owoce tropikalne. Dopełnieniem jest nuta orzechy, karmelu czy miodu.  Jest to szlachetny trunek o intensywnej żółtej barwie z łagodnymi aromatami owocowymi i waniliowymi. Po wieloletnim dojrzewaniu w dębowych beczkach nabiera smaku wanilii i masła. Wino to nie może być leżakowane tak długo, jak wina czerwone. Jednak jest warte inwestycji ze względu na niekwestionowane walory oraz powszechne uznanie. Ze szczepu tego wyrabia się wiele szampanów.

Riesling – pochodzi z Niemiec i obecnie znany jest w całej Europie. Wina charakteryzują się wysoką jakością, mocą i elegancją. W intensywnym bukiecie zapachów można wyczuć: jabłka, brzoskwinie, kwiat lipy i rumianku z nutami mineralnymi. Wina te posiadają wysoką kwasowość. Z szczepu Riesling wytwarza się wiele rodzajów win: wytrawne, półwytrawne, łagodne, po szlachetnie słodkie. Niejednokrotnie Eiswein’y osiągają wysokie ceny, co może uczynić inwestycję w nie bardzo atrakcyjną.

Sauvignon Blanc - pozwala na wyprodukowanie łagodnego wina. uznanego na całym świecie. Intensywny zapach owoców cytrusowych. W smaku może przewodzić na myśl zielone jabłka,  gruszki,  agrestu, porzeczkę,  melony i mango z domieszką ziół. Zawiera duży poziom kwasowości. Stąd nie może być długo leżakowane i nie może być przedmiotem długoterminowych inwestycji.

Najlepsze oraz najbardziej uznane wina są produkowane we Francji. Niemal kultem otaczany jest region Bordeaux. Poza nim znane są koneserom na całym świecie wina z: Monbazillac, Burgundii, Rhône, Francja Południowa, Alzacja, Szampania, Vintage, Port Cognac, Armagnac. Poza Francją potęgami winiarskimi są Włochy, Hiszpania, Austria, Niemcy, Liban, Australia, Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone (Kalifornia), Południowa Afryka, Chile i Argentyna.

Wino w świecie finansów
W przeciwieństwie do papierów wartościowych czy tytułów uczestnictwa funduszy inwestycyjnych wino jest w postaci fizycznej. Podczas gdy na giełdzie panuje bessa i kursy akcji spadają w dół, wino może utrzymać swoją wartość. Nie zniszczą go również kryzysy, wojny czy hiperinflacja.

Cenę rynkową wina determinują następujące cechy: marka, klasa jakościowa, wielkość produkcji, miejsce pochodzenia oraz wiek. Reszty dopełnia rynek.

Inwestor prywatny może inwestować poprzez domy aukcyjne. Najpoważniejsze ośrodki handlu winem funkcjonują w Londynie i Chicago. Aby zainwestować na rynku wina należy otworzyć konto u brokera. Na nim będą rejestrowane zmiany stanu zgromadzonego wina.

Inwestor nie musi zabierać kupionego wina do domu. Może je zdeponować w specjalnych piwnicach oferowanych przez firmy organizujące obrót winem. Specjalnie do tego dostosowane pomieszczenia, gdzie monitorowana jest temperatura i wilgotność są gwarancją że wino nie ulegnie zepsuciu a z czasem zyska na jakości.

Sprzedaż wina poprzez dom aukcyjny wiąże się z koniecznością zapłaty prowizji, która może być stosunkowo wysoka i wynosić nawet 10% wylicytowanej kwoty. Inna droga zamiany szlachetnego trunku na pieniądz to skorzystanie z usługi pośrednika, który może pomóc w sprzedaży dla innej piwnicy lub hurtowni. Inwestor może też w każdej chwili pobrać wino z depozytu i sprawdzić, czy nabrało już mocy.

Największą szansę na zrobienie dobrego interesu mają inwestycje w wina francuskie, ponieważ mają one niepowtarzalną renomę. Znacznie więcej można zarobić inwestując w czerwone Bordeaux niż australijskiego  Chardonnay czy chilijskiego Merlota.

Historia pokazuje, że dotychczas najlepsze stopy zwrotu dały 30 rodzajów Châteaux z Bordeaux. Renoma win z Burgundii też może przynieść krociowe zyski. Generalnie zakupy win z tych regionów to podstawa tworzenia portfela inwestycyjnego. Duży potencjał inwestycyjnych posiadają również wina włoskie, australijskie czy kalifornijskie lecz rynek nie jest tak łaskawy, jak dla win z Bordeaux czy Burgundii.

Niezwykle intratnymi inwestycjami w wino może być kupowanie go na rynku pierwotnym (en primeur) zaraz po zbiorach winogron lub kiedy jeszcze dojrzewa w beczkach. Wówczas cena może być bardzo korzystna. W ten sposób wino może być kupione zanim trafi na rynek a po kilku latach sprzedane w butelkach. Daje to najwyższy potencjał zarabiania. Im wcześniej wino zostanie zakupione tym wyższa stopa zwrotu.

Bardzo istotny dla inwestycji jest rocznik wina. Generalnie lepiej kupić wino z dobrego rocznika niż przepłacić za dobrą markę lecz ze słabego rocznika.

Kupione na rynku pierwotnym wino pozostaje w piwnicach producenta pod fachowym nadzorem i w warunkach zapewniających mu uzyskanie najlepszych cech.

Zamożni inwestorzy mogą inwestować na rynku wina nabywając winnice nawet w odległych regionach świata. To nie jest wcale łatwe. Kto więc może pomóc. Odpowiedź zapewne zaskoczy wielu. Otóż takie usługi świadczy szwajcarski bank UBS, światowy lider bankowości dla najzamożniejszych klientów (Wealth Management).

Posiadając na koncie tego banku kwotę 50 mln franków szwajcarskich można stać się właścielem winnicy w Bordeaux, Australii, Afryce Południowej. Również dla polskich ludzi sukcesu finansowego ten cel jest do zrealizowania bez wyjeżdżania z kraju, gdyż bank ten posiada w Warszawie przedstawicielstwo, gdzie można uzyskać wyczerpujące informacje i pomoc.

Tego rodzaju usługi są określane mianem Wine Banking. Zakup winnicy może okazać się trafioną inwestycją. Oprócz nowego potencjału pomnażania majątku można odkryć nowy styl życia.

Zmiany cen na rynku win dość dobrze odzwierciedla WAM Fine Wine Index”. W jego koszyku znajdują się wina z renomowanych winnic. Od ćwierć wieku wielokrotnie jego wzrosty przebijały najbardziej znaczące indeksy rynku akcji. Co istotne występuje niska korelacja cenowa między indeksem WAM oraz indeksami akcji. Szacuje się, że roczna stopa zwrotu inwestycji winnych kształtuje się na poziomie 10-12%. To bardzo ważna informacja dla osób, które poszukują alternatywnych sposobów inwestowania. Dziś, kiedy na rynkach akcji panuje dekoniunktura, wino może zyskać na wartości i mocy. Warto więc mieć coś w zanadrzu, co pomoże przetrwać dekoniunkturę.

Znawcy rynku przewidują kontynuację trendu wzrostowego na rynku win. Wynika to z rosnącego popytu ze strony bogatych rynków zachodnich, co jest pochodną zwiększania się ilości najzamożniejszych ludzi na świecie. Ci będą oddziaływać na popyt w segmencie win najlepszych. Najzamożniejsi nie są bynajmniej skłonni do skąpienia sobie przyjemności życia, wśród których rozkosze delektowania się wytwornym Chateau ze szczepu Cabernet Sauvignon są nie pogardzenia.  Wzrasta też popyt na wina niższych klas, a to dlatego, iż zmienia się struktura spożycia napojów alkoholowych z korzyścią na rzecz trunków niskoprocentowych. Ponadto na świecie podaż win nie wzrasta za popytem. Anomalie pogodowe wywołane zmianą klimatu na Ziemi niszczą niejednokrotnie plantacje winorośli. To ograniczało produkcję, szczególnie najlepszych trunków, do których produkcji są wymagane najlepsze szczepy oraz warunki. Stąd ograniczona podaż może skutkować wzrostem cen wina.

Jak pokazuje życie inwestycje w wino mogą przynosić wysokie zyski. Na przykład cena Chateau Lafite z 1982 roku wynosząca wówczas 300£ wzrosła do 9850£ w 2006 roku, stąd średnioroczna stopa zwrotu stanowi 15 proc. Z kolei Chateau Margaux w 2000 roku kosztowało 1440£ a sześć lat później już 4900£, wzrost 22 proc. w skali roku. Wysokie ceny kwoty osiągają również niektóre wina młode z dobrego rocznika i marki. Kto jednak zechciałby sprawdzić co pito w epoce napoleońskiej może kupić za jedyne 36 tysięcy funtów butelkę wina z 1799 roku. Każdego, kto żałuje, że nie stać go na tak stare roczniki chciałbym pocieszyć. Otóż wino bardzo stare liczące kilkadziesiąt lat są niejednokrotnie gorzkie i posiadają nieprzyjemny zapach.

Nie zawsze inwestycje w wina dawały zyski. Niektóre gatunki mogą stracić na wartości. Dekoniunktura na rynku wina miała miejsce pod koniec ubiegłego stulecia po kryzysie azjatyckim i moskiewskim, kiedy nastąpiło załamanie rynków finansowych. Należy tu dodać, że inwestujący w wino ponieśli mniejsze straty niż gracze na giełdach papierów wartościowych.

W wino można inwestować nabywając tytuły uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych, które posiadają w aktywach winne aktywa. Brytyjski Fine Wine Fund, rozpoczął działalność w 2006 r. Próg wejścia został ustalony na poziomie 5000 funtów brytyjskich. Ponoszone przez inwestorów koszty sa stosunkowo wysokie: 2 proc. za zarządzanie oraz 15 proc. od wypracowanych zysków.

Jest też ryzyko
Inwestując w wino należy brać pod uwagę ryzyko finansowe. Może ono wiązać się z rynkiem wina jak też ogólną sytuacją na świecie. Ceny wina nie zawsze idą w gorę – mogą też spadać i to w najbardziej nieodpowiednim momencie, gdy inwestor chce zamknąć inwestycję. Należy liczyć się też z faktem, że rynek może być w danym momencie niepłynny, stąd sprzedaż wina może być utrudniona lub można nie uzyskać satysfakcjonującej stopy zwrotu. Rynek wina w postaci fizycznej nie jest regulowany, jak ma to miejsce w przypadku papierów wartościowych. Stąd może dochodzić do nadużyć lub manipulacji, na niekorzyść uczciwych inwestorów. Wymaga to staranności w doborze winiarni lub pośredników w zawieraniu transakcji. Reputacja jednych i drugich winna być sprawdzona. Polski inwestor może mieć trudności z określeniem niektórych ryzyk, ze względu na to, że ośrodki produkcji i handlu winem znajdują się poza krajem. Inwestycje w wino należą do długoterminowych. W tym czasie istnieje ryzyko niekorzystnej zmiany warunków na rynku wina, proporcjonalne do długości okresu inwestycji. Inwestowanie na rynku wina wymaga dużej znajomości tego aktywa. Istnieje na świecie tysiące rodzajów różniących się pochodzeniem, rodzajem szczepu, sposobem produkcji oraz rocznikiem. Wymaga to dużo wiedzy a niejednokrotnie konsultacji. Nie zawsze można trafić na znawcę lecz hochsztaplera, który oprócz zainkasowania sumy za usługę może nie dostarczyć obiektywnych i zgodnych z prawdą informacji. Rynek wina nie charakteryzuje się jednolitym systemem informacyjnym o jakości poszczególnych rodzajów win czy ich obiektywnych cen. Może to powodować ryzyko przepłacenia przy zakupie lub nieotrzymania odpowiedniej ceny przy sprzedaży. Ceny wina ustalane na aukcjach są ustalane niejednokrotnie na lokalnym rynku, gdzie nie ma wystarczającej ilości ofert kupna i sprzedaży które pozwoliłyby na obiektywne ustalenie ceny transakcyjnej. Kupowanie wina na rynku pierwotnym (en primeur) wymaga szczególnej staranności w sprawdzeniu winnicy, jak jej położenie, nasłonecznienie, warunków w jakich będzie wino produkowane i przechowywane a także reputacji winnicy. Nigdy też nie wiadomo jaka będzie jakość danego rocznika po kilku latach. Korzystając przy zakupach wina z serwisów internetowych należy zachować szczególną ostrożność, gdyż oprócz uczciwych firm grasuje w sieci wiele osób nieuczciwych. W przypadku oszustwa odzyskanie zainwestowanych środków może być praktycznie niemożliwe. Stąd zakupy poprzez sieć nie powinny obejmować dużej ilości wina u jednego sprzedawcy. Dysponując większą kwotą należy dokonywać zakupów w kilku miejscach, co pozwoli ograniczyć ryzyko.

Winne inwestycje wiążą się z koniecznością zamrożenia kapitału na kilka lub kilkanaście lat. Stąd nadają się one dla osób, które posiadają odpowiednie oszczędności pozwalające regulować bieżące wydatki bez pogorszenia standardu życia.  Skorzystanie z tej formy alternatywnego inwestowania pozwoli w trudnych czasach na giełdzie papierów wartościowych  uchronić wartość portfel inwestycyjnego. 

 
 Oceń wpis
   

Zaostrzenie procedur kredytowych przez banki powoduje, że wiele przedsiębiorstw, nawet tych o dobrym standingu, zaczyna tracić źródło finansowania, jakim jest kredyt bankowy, pożyczka czy otwarta linia kredytowa.

A przecież kapitał obcy jest, obok kapitału własnego oraz mezzanine, filarem, na którym opierają się finanse przedsiębiorstwa. Od jego udziału w kapitale całkowitym zależy rentowność kapitału własnego, co przekłada się na wycenę akcji.

Należy się spodziewać, że zaostrzenie polityki kredytowej będzie skutkować wzrostem zainteresowania przedsiębiorstw emisjami dłużnych papierów wartościowych, jakimi są obligacje oraz komercyjne papiery dłużne (ang. Commercial Papers, „CP”), emitowane na okres do jednego roku.

Ta forma pozyskiwania finansowania dotychczas nie cieszyła się dużym zainteresowaniem naszych przedsiębiorców. Niskie stopy procentowe w ostatnich latach oraz złagodzenie wymogów jakie stawiały banki wobec kredytobiorców nie sprzyjały rozwojowi rynku dłużnych papierów wartościowych. Jednak te czasy już odeszły i przedsiębiorcy muszą zmierzyć się z nową rzeczywistością.

Polski rynek kapitałowy
Rynek polskich obligacji korporacyjnych jest bardzo mały w porównaniu z innymi  krajami. Popatrzmy na statystyki. Wartość zadłużenia przedsiębiorstw z tytułu emisji obligacji w stosunku do PKB sięga w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji kształtuje się na poziomie 25 proc., we Włoszech wynosi 12 proc. a w Niemczech 6 proc. W Polsce jest to około półtora procenta oraz drugie tyle stanowią emisje CP.
Jak wynika z raportu Fitch Ratings opracowanego przez Fitch Polska, na koniec trzeciego kwartału 2008 r. wartość obligacji korporacyjnych wyemitowanych na okres powyżej 365 dni wyniosła w naszym kraju 15,1 mld zł i była wyższa o blisko połowę w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. Stanowi to jednocześnie 1/3 całego rynku nieskarbowych instrumentów dłużnych. Funkcjonujące obok obligacji, krótkoterminowe papiery dłużne stanowiły 14,9 mld zł na koniec września br., co jest kwotą o 20 proc. wyższą, niż rok wcześniej.

Należy dodać, że składnikami rynku nieskarbowych instrumentów dłużnych są jeszcze obligacje banków i obligacje komunalne. Razem wartość tego rynku na koniec trzeciego kwartału osiągnęła poziom 46,7 mld zł, co stanowi wzrost o 32 proc. - wynika z danych Fitch.

Dom maklerski pomoże przedsiębiorcy
Jak widać, rynek dłużnych papierów wartościowych rozwija się ostatnio w coraz szybszym tempie, po latach stagnacji. Coraz więcej przedsiębiorców przekonuje się do jego zalet. Niejednokrotnie łatwiej dziś pozyskać pieniądze na rynku kapitałowym niż w banku. Pozyskanie kapitału poprzez emisje obligacji wymaga innych działań. W tym przypadku najlepiej sprawdza się współpraca z domem maklerskim, który dysponuje odpowiednią wiedzą specjalistyczną w tym zakresie. Emisja może być skierowana do określonych adresatów, do nie więcej jednak niż 99 osób. Wówczas jest to oferta niepubliczna, gdzie procedury są bardzo proste. Dom maklerski może przeprowadzić również ofertę publiczną, tzn. taką która jest skierowana do więcej niż 99 osób lub nieokreślonego adresata z wykorzystaniem środków masowego przekazu. Tu obowiązują bardziej skomplikowane procedury, łącznie z koniecznościa zatwierdzenia prospektu emisyjnego przez Komisję Nadzoru Finansowego. Obligacje sprzedane w drodze emisji publicznej mogą być również przedmiotem obrotu na rynku regulowanym, np. na giełdzie. To przynosi emitentowi dodatkową korzyść - efekt marketingowy.

Niewątpliwe korzyści
Istnieje wiele zalet pozyskania kapitału poprzez emisję dłużnych instrumentów finansowych w porównaniu z kredytem bankowym. Tu przedsiębiorca ustala reguły gry, nie bank. Może więc określać wielkość transz, terminy emisji i zapadalności emitowanych instrumentów, dopasowując wszystko do indywidualnych potrzeb, wynikających z harmonogramu realizacji przedsięwzięć, inwestycji czy toku produkcji. Przedsiębiorca również decyduje o wysokości oprocentowania, sposobie jego ustalania, częstotliwości wypłat odsetek. Przy obligacjach najpierw są spłacane kupony odsetkowe, co zmniejsza obciążenia finansowe w trakcie realizacji projektu inwestycyjnego, kiedy nie daje on jeszcze przychodów.

Istotną sprawą przy kredycie bankowym są zabezpieczenia. Dziś banki w obliczu zagrożenia kryzysem finansowym i gospodarczym, dążąc do zmniejszenia ryzyka, stawiają coraz wyższe wymogi w tym zakresie. Niektóre przedsiębiorstwa mogą nie spełnić nowych kryteriów. W przypadku emisji instrumentów dłużnych to przedsiębiorca ustala, jakie zabezpieczenia może przedstawić. Jeżeli są one niewystarczające może dokonać emisji obligacji częściowo zabezpieczonych lub niezabezpieczonych, co wiąże się z koniecznością ustalenia wyższego oprocentowania. Stąd na emisję częściowo zabezpieczoną lub niezabezpieczoną mogą sobie pozwolić przede wszystkim przedsiębiorstwa znajdujące się w dobrej sytuacji finansowej, posiadające dobry rating.
Zalecam więc przedsiębiorstwom zamierzającym posiłkować się kapitałem pozyskanym w drodze emisji obligacji lub CP o zwrócenie się do agencji ratingowej o nadanie ratingu. To pozwoli uwiarygodnić się na rynku długu oraz zmniejszyć w przyszłości koszty pozyskania kapitału.

Niedoceniane teraz w cenie
W nadchodzącym czasie, kiedy o kredyty bankowe będzie trudniej, rynek instrumentów dłużnych może być alternatywą dla finansowania działalności przedsiębiorstwa. Dotychczas niedoceniane w naszym kraju obligacje korporacyjne czy komercyjne papiery dłużne stanowią interesującą formę pozyskania kapitału na różne terminy, dając emitentującemu je przedsiębiorstwu dużą swobodę działania.

 
 Oceń wpis
   

Wyniki inwestycyjne funduszy hedgingowych za listopad 2008 r. stanowią kolejny dowód, że w okresach kryzysu sprawdzają się alternatywne formy inwestowania. Okazuje się, że aktywne inwestowanie bez narzuconych odgórnie obwarowań formalnych przynosi pozytywne efekty – jednak zarządzający muszą być profesjonalistami.

Znacznie lepiej niż giełdy
Listopad upłynął pod znakiem mniejszych, niż wcześniej, lecz znacznych jeszcze fluktuacji na rynkach akcji. Jeden z głównych indeksów amerykańskiej giełdy S&P500 stracił w minionym miesiącu 7,2%. Z kolei indeks odzwierciedlający sytuację na światowych rynkach akcji, MSCI World Equity Index spadł o 6,7% a brytyjski FTSE100 o 2%. Mieliśmy więc kontynuację, października, jednak na mniejszą skalę.
Listopad to miesiąc dalszych spadków cen strategicznych towarów, z ropą i miedzią na czele. W takich warunkach przyszło zarządzać funduszom hedgingowym. Raport opracowany przez amerykańską firmę consultingową, badającą rynek funduszy hedgingowych, Greenwich Alternative Investments LLC dowodzi, że w listopadzie indeks, będący benchmarkiem światowego rynku funduszy hedgingowych, Global Hedge Fund Index spadł o 1,1%. To wielokrotnie mniej, niż zniżkowały, wymienione powyżej, indeksy akcji. W ciągu 12 miesięcy stracił on 15,6%. Dla porównania w tym samym okresie S&P500 spadł o 38,1% a MSCI World Equity Index o 44,6%.

Wyniki na strategiach
Firma Greenwich Alternative Investments LLC wyróżnia 18 strategii funduszy hedgingowych, które usystematyzowano w czterech grupach.
Szczegółowe wyniki przedstawione w ostatnim raporcie pokazują, że większość strategii przyniosła straty. Nie są one tak dotkliwe, jak w ubiegłym miesiącu, kiedy to tylko dwie strategie były na plusie a straty bardziej dotkliwe.
Nie będzie niespodzianką, że w listopadzie, kiedy na parkietach giełd akcji odnotowano znaczne spadki, na dużym plusie, wynoszącym 5,5% uplasowała się strategia krótkiej sprzedaży - „Short Selling”, podobnie, jak miesiąc wcześniej. Przynosi ona zyski przy spadkach kursów akcji, więc im gorzej na giełdach, tym lepiej dla „krótkiej sprzedaży akcji”. Zysk tego rodzaju funduszy wyniósł 34% za minione 12 miesięcy. Jest to najlepszy wynik ze wszystkich strategii w tym okresie. W listopadzie zadowalającą, dodatnią stopę zwrotu 3,2% wypracowano na inwestycjach w kontrakty terminowe (strategia „Futures”). W ciągu roku fundusze stosujące tą strategię zarobiły średnio 20,2%, co plasuje je na drugim miejscu.
Na niewielkim plusie w listopadzie wyszły jeszcze następujące strategie: Statistical Arbitrage, Merger Arbitrage, Macro, Equity Market Neutral, Orher Arbitrage.

Większość jednak na minusie
Największe straty stanowiące 5,6% poniosły w listopadzie fundusze dokonujące arbitrażu na instrumentach zamiennych – strategia „Convertible Arbitrage”. Nie był to jednak tak dramatyczny wynik, jak miesiąc wcześniej, kiedy straty zbliżyły się do 20%. Ostatecznie 12 miesięcy zamyka się stratą 39,17%, co pozwala uznać tą strategię za najgorszą na trudne czasy. Wysokie straty poniosły również fundusze oparte na inwestycjach w papiery wartościowe spółek z problemami (Distressed Securities) – spadek o 5%.
Stratę w wysokości 2,9% poniosły fundusze, które stosują strategię polegającą na wykorzystaniu wartości spółek (Value). Liderzy poprzednich lat -  fundusze lokujące na rynkach wschodzących „Emerging Markets” straciły w listopadzie średnio 2,7%, a za 12 miesięcy 35,1%. To drugi z najgorszych wyników wśród wszystkich rodzajów funduszy hedgingowych w tym okresie. Rynki wschodzące nie dają już zarabiać, jak w poprzednich latach.

Odporne na problemy
Przedstawione powyżej wyniki pokazują, że podczas dekoniunktury na rynkach finansowych fundusze hedgingowe tracą mniej, niż akcje i w konsekwencji fundusze akcji. W przeszłości nie brakuje dowodów potwierdzających tą tezę. Na przykład fundusze hedgingowe reagowały mniejszymi spadkami na takie wydarzenia, jak: pierwsza i druga inwazja wojskowa na Irak, kryzys Azjatycki i Rosyjski, czy wydarzenia „9/11”.
Jednak byłoby błędem wyciąganie wniosków, że inwestycje w fundusze hedgingowe są dla każdego właściwą i bezpieczną alternatywą inwestycyjną. Wiele z tych podmiotów funkcjonuje poza „oczami” organów nadzoru. Ich działalność jest uważana często za mało przejrzystą. Zazwyczaj „progi wejścia” do funduszy hedgingowych są ustalane na wysokich poziomach, niedostępnych dla kieszeni inwestora detalicznego. Niektóre z nich inwestują bardzo ryzykownie i zdarza się, że bankrutują. Wielomiliardowe straty poniósł kilka lat temu fundusz hedgingowy LTCM, zarządzany przez tak tęgie głowy, jak laureaci Nagród Nobla z dziedziny ekonomii. Dziś już zostało po nim wspomnienie i przestroga.
Powyższe problemy nie dotyczą funduszy hedgingowych, podlegających organom nadzoru finansowego. Te są zobowiązane stosować określone w aktach prawnych zasady inwestowania a ich działalność jest transparentna. Ryzyko inwestycyjne tych podmiotów mieści się więc w ramach ogólnego ryzyka rynku funduszy inwestycyjnych funkcjonujących na danym rynku.
Niektóre elementy charakterystyczne dla funduszy hedgingowych są stosowane przez kilka polskich funduszy inwestycyjnych, jak np. Investor FIZ zarządzany przez Investors TFI. Jego wyniki potwierdzają powyższe tezy. W październiku tego roku zarobił on 10,7% a w listopadzie 4%. Zysk Investor FIZ za ostatnie trzy lata stanowi 153,6% i jest najlepszy na polskim rynku funduszy inwestujących w instrumenty giełdowe a także lepszy od wyników tego rodzaju funduszy z wielu rozwiniętych rynków zagranicznych.
Investor FIZ lokuje aktywa w akcje, obligacje, instrumenty pochodne na indeksy, waluty, towary i energię. Skład portfela jest zmieniany, w zależności od przewidywanej koniunktury rynkowej.

Sprzątanie świata
Pewne działania w celu uporządkowania rynku funduszy hedgingowych są wdrażane na świecie już od kilku lat. W Stanach Zjednoczonych zarządzający funduszami hedgingowymi są zobowiązani dokonać rejestracji swej działalności, zgodnie z Securities Act. W niektórych krajach Unii Europejskiej wdrożono, odrębne od dyrektyw UCITS, zasady inwestowania funduszy hedgingowych. Najbardziej znanym dokumentem regulującym działalność tych podmiotów jest rozporządzenie 02/80 organu nadzoru nad rynkiem finansowym w Księstwie Luksemburga, Commission de Surveillance du Secteur Financier (CSSF). Fundusze utworzone zgodnie z tym prawem są znane u nas, jako „fundusze luksemburskie” (SICAV, SICAF). W związku z tym, że nie podlegają pod przepisy UCITS, nie posiadają więc jednolitego „paszportu europejskiego”. Dla sprzedaży ich tytułów uczestnictwa w danym państwie członkowskim UE wymagane jest uzyskanie zgody lokalnego organu nadzoru, w Polsce - Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Zamierzając nabyć oferowany nam „fundusz luksemburski”, czy inny spoza naszego kraju winniśmy, we własnym interesie sprawdzić, czy posiada on odpowiednią notyfikację KNF.

 
Zdrowe fundusze 2008-12-11 09:18
 Oceń wpis
   

Fundusze private equity dokonują inwestycji kapitałowych w spółki niepubliczne, tzn. takie, które nie są bezpośrednio narażone na koniunkturę giełdową. Mogą dać one niejednokrotnie bardzo wysokie stopy zwrotu.

Kryzys finansowy, jaki uderzył w pierwszej kolejności w giełdy winien skłonić do zastanowienia się nad inwestycjami na rynku spółek niepublicznych. Jednak stanie się akcjonariuszem takiej spółki nie jest łatwe, niejednokrotnie jest to niemożliwe. Zazwyczaj akcje spółek niepublicznych są w posiadaniu niewielkiej grupy inwestorów. Bywa, że są to założyciele, którzy nie zamierzają rozdrabniać struktury akcjonariatu, dopuszczając do swego grona osoby fizyczne, dysponujące niewielkimi kapitałami.

Chętniej sprzedadzą akcje inwestorowi branżowemu lub finansowemu. Jeżeli jest to inwestor branżowy, spółka może pozyskać nowe technologie, rynki zbytu, zwiększyć potencjał, dokonać fuzji. Z kolei inwestor finansowy może zasilić spółkę kapitałowo, pomóc przy zarządzaniu finansami przedsiębiorstwa lub przeprowadzić restrukturyzację. Inwestor finansowy może uczestniczyć aktywnie przy wprowadzeniu takiej spółki do obrotu giełdowego, jeżeli jej władze postanowią o zamknięciu inwestycji (dezinwestycja).

Inwestorem finansowym może być fundusz inwestycyjny. Dostęp do takiego funduszu jest praktycznie niemożliwy dla inwestora detalicznego. Tego rodzaju podmioty są tworzone przez dużych inwestorów instytucjonalnych lub osoby fizyczne dysponujące wysokimi kapitałami.

Jednak od kilku lat istnieją na naszym rynku fundusze funkcjonujące w oparciu o ustawę o funduszach inwestycyjnych, nadzorowane przez Komisję Nadzoru Finansowego. Fundusze takie mogą oferować tytuły uczestnictwa (certyfikaty inwestycyjne) w ofercie niepublicznej lub publicznej.

Fundusze publiczne kierują ofertę sprzedaży certyfikatów inwestycyjnych do więcej niż 99 osób lub nieoznaczonego adresata. W subskrypcji może więc brać udział każdy inwestor. Kto w taki fundusz ulokował swe oszczędności nie musi codziennie z emocjami śledzić notowań giełdowych, gdzie czasami dochodzi do sytuacji, że fundamentalne dane nie mają wpływu na notowania. Aktywa funduszy aktywów niepublicznych są wyceniane nie rzadziej, niż raz na kwartał.

Przykładem takiego funduszu jest Investor LBO FIZ. Ostatnia wycena aktywów tego funduszu sporządzona na 30 września pokazała, że zarobił on 16,11% w ciągu pierwszych trzech kwartałów br. Dla porównania, w tym samym okresie indeks warszawskiej giełdy WIG spadł o 33%.
Inwestycja w fundusz jest średnio- lub długoterminową, a więc wiąże się z koniecznością zamrożenia kapitału na kilka lat. Jednak inwestor ma możliwość zamknięcia jej w dowolnym terminie, sprzedając posiadane certyfikaty na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie są notowane w systemie notowań ciągłych. Jednak wycena rynkowa certyfikatów może różnić od dokonywanej przez zarzadzające tym funduszem Investors Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych.
Inwestor może również wycofać zainwestowane środki, składając wniosek o umorzenie certyfikatów. Certyfikaty będą wykupywane po zakończeniu prowadzonych prowadzonych przez Fundusz projektów inwestycyjnych.

Należy zaznaczyć, że efektywność inwestycji funduszy private equity ujawnia się dopiero po kilku latach. Praktyka pokazuje, że warto czekać, gdyż zysk finansowy może być wyższy od tego, który można osiągnąć na giełdzie. A ta szybko daje i szybko zabiera. Niepodważalną zaletą inwestycji na rynku private equity jest fakt, że nie wywołują one wzrostu poziomu adrenaliny u inwestora, jak giełda, co przekłada się bezpośrednio na jego zdrowie.
 

 
 Oceń wpis
   

Inwestycje w spółki niepubliczne mogą dać znacznie wyższe dochody, niż w spółki notowane na giełdzie. Jest to jednak trudne do zrealizowania zadanie dla przeciętnego inwestora.

Euro2012 szansą dla wielu

Szansę na inwestycje na rynku private equity stwarzają fundusze aktywów niepublicznych. Niestety funkcjonuje ich zaledwie kilka w naszym kraju. Przykładem jest Investor LBO FIZ, którego certyfikaty inwestycyjne są również notowane na naszej giełdzie. Lecz z rynku spółek niepublicznych mogą korzystać również fundusze inwestujące w akcje notowane na giełdzie. Zarządzający Investors TFI dodali pakiet akcji spółki nienotowanej na giełdzie do swego sztandarowego funduszu Investor FIZ. Jest to spółka Tamex Obiekty Sportowe.

W obecnej sytuacji rynkowej, kiedy rynek nie zawsze kieruje się analizami lecz emocjami inwestowanie na rynku niepublicznym, może przynieść konkretne korzyści. Panują tu zdroworozsądkowe reguły - wyceny spółek wzrastają, gdy rosną ich zyski. Nie ma tu miejsca na oddziaływanie emocji inwestorów czy spekulantów giełdowych. Negocjacje w sprawie zakupu akcji rozpoczęły się jeszcze w 2006 r. przed przyznaniem Polsce i Ukrainie prawa organizacji Mistrzostw Europy w piłce nożnej. To wydarzenie utwierdziło Investorsów o zasadności decyzji inwestycyjnej. We wrześniu 2007 roku fundusz Investor FIZ nabył  35% akcji Tamexu. Pozostałe akcje pozostały w rękach założycieli spółki z ulicy Tamka w Warszawie. Pozyskanie nowych środków finansowych dało impuls wzrostowy firmie. Za pozyskane środki powiększono i unowocześniono park maszynowy. Obecnie Tamex jest liderem rynku budowy obiektów sportowych i jak wynika z prognoz zarządu spółki bieżący rok winien zamknąć się przychodami ze sprzedaży na poziomie dwukrotnie wyższym niż za rok 2007.

Wszystko pod klucz

Wyróżnikiem spółki jest kompleksowa realizacja obiektów - pod klucz. Pozwala to na uzyskanie efektu skali, co skutkuje  uzyskaniem wysokich marż, przy jednoczesnej atrakcyjnej cenie kompleksowej oferty. To daje przewagę konkurencyjną nad innymi uczestnikami rynku. Obecnie Tamex realizuje ponad 50 projektów na terenie całego kraju.

Do sztandarowych projektów zrealizowanych przez Tamex należy kompleksowa modernizacja 22-tysięcznego Stadionu Zawiszy w Bydgoszczy, będący pierwszym i jedyny w Polsce obiektem, spełniającym wymogi Międzynarodowej Federacji Lekkiej Atletyki (IAAF). Wykonana na nim bieżnia uzyskała Certyfikat IAAF Class 1, który uprawnia do rozgrywania zawodów lekkoatletycznych najwyższej rangi. W lipcu 2008 roku zorganizowano na nim Mistrzostwa Świata Juniorów w Lekkoatletyce.

 

Stadion "Zawisza" im. Zdzisława Krzyszkowiaka w Bydgoszczy - fot. Tamex SA

Skala potrzeb

Jak się okazuje skala potrzeb budowy obiektów w naszym kraju jest ogromna. Stąd przed Tamexem stoją poważne zadania. Na przykład na 34 drużyny ekstraklasy i I ligi, jedynie Korona Kielce ma nowoczesny stadion. Pozostałe wymagają modernizacji, czego przykładem jest stadion Legii, na którego przebudowę władze Warszawy przyznały 102 mln zł. Warto jeszcze wspomnieć o wykonaniu przez Tamex płyty głównej stadionu Zagłębia Lubin. Obiekt ten będzie dodatkowo spełniał rolę pomocniczego stadionu piłkarskich ME 2012.

Większość boisk budowanych przez Tamex jest wykonanych ze sztucznej trawy. Jej zaletą jest możliwość ciągłej eksploatacji, co jest szczególnie istotne dla prowadzenia treningów. Niektóre boiska wykonane przez Tamex uzyskały już certyfikaty jakości FIFA. Odpowiednia jakość boisk, również treningowych, będzie wymagana podczas Euro 2012. Oprócz głównych stadionów, na których będą rozgrywane mecze, musimy posiadać bazę pobytowo-treningową dla wszystkich drużyn, które nas odwiedzą. Na dzień dzisiejszy istniejące u nas obiekty nie spełniają wszystkich wymogów UEFA.

Kolejnym czynnikiem sprzyjającym firmom realizującym obiekty sportowe jest największy na świecie program budowy boisk Orlik 2012. Zaledwie w pół roku rozstrzygnięto 600 przetargów na realizacje tych obiektów, a wiele boisk już jest eksploatowanych. Program ma trwać do 2015 roku. W zależności od wersji boiska będzie ono kosztować od 1 do 1,8 miliona złotych. Oznacza to, że program może dać firmom zaangażowanym w Orlika 2012 nawet kilkaset milionów złotych każdego roku.

Tamex zajął się również budową Centralnych Obiektów Sportowych, na których trenują olimpijczycy, kadry narodowe poszczególnych dyscyplin. Przykładem takiej inwestycji jest stadion lekkoatletyczny w Spale, który uzyskał Certyfikat IAAF Class 2, pozwalający na rozgrywanie zawodów rangi krajowej i międzynarodowej.

Oprócz stadionów Tamex buduje również hale sportowe, korty tenisowe, boiska wielofunkcyjne, place zabaw, tereny rekreacyjne, pola golfowe, lodowiska.

Znacząca część pieniędzy służąca finansowaniu opisanych tu obiektów pochodzi ze środków publicznych, co w dużej mierze zabezpiecza źródła przychodów przed dekoniunkturą i ewentualnym ograniczeniem wydatków prywatnych inwestorów.

Dobre perspektywy

Jak widać, Tamex funkcjonuje w branży, która ma przed sobą bardzo dobre perspektywy rozwoju. Ma to szczególne znaczenie w obecnej sytuacji na rynkach finansowych, której problemy zaczynają coraz silniej oddziaływać na gospodarkę. Posiadanie akcji takiej spółki w portfelu pozwoli funduszowi Investor FIZ w pewnym stopniu uniezależnić się od zmienności na rynku aktywów publicznych.

Jednak Fundusz nie może angażować nadmiernej ilości aktywów w spółki niepubliczne, ze względu na konieczność utrzymania należytej płynności finansowej.

 O czym warto pamiętać inwestując w fundusz aktywów niepublicznych?

Cecha
Aktywa niepubliczne
Aktywa publiczne
 Stopa zwrotu
 potencjalnie wysoka, zależy bardziej od czynników fundamentalnych (racjonalnych)
 niska, średnia lub wysoka, mocniej skorelowana z rynkiem na którym notowane są aktywa, wystawiona na ryzyko spekulacyjne, czynniki emocjonalne
 Płynność
 przeważnie niska lub brak
 potencjalnie wysoka
 Horyzont czasowy
średnio- i długoterminowy
(4-5 lat)
krótko-, średnio-, długoterminowy zależnie od instrumentów
 Dostępność
 mało lub w ogóle niedostępne, szczególnie dla indywidualnych inwestorów
 łatwo dostępne przy dużej płynności
 Przejrzystość
 brak konieczności ujawniania danych finansowych
 jawny dostęp do danych finansowych
 Wiedza specjalistyczna
 wymagana zaawansowana wiedza
 w wielu przypadkach nie jest niezbędna
 Partycypacja w zyskach
 niemal wyłącznie inwestorzy instytucjonalni
 inwestorzy indywidualni i instytucjonalni

Źródło: Investors.pl

 
 Oceń wpis
   

Podmioty dokonujące rozliczeń transakcji wyrażonych w walutach obcych stoją przed poważnym problemem ryzyka walutowego. Można wykorzystywać w tym celu instrumenty pochodne. Mają one wiele zalet, lecz również wad - wysokie koszty i nie wystarczająca elastyczność. Ze względu na brak rozwiniętego rynku walutowych instrumentów pochodnych przedsiębiorca jest zdany na łaskę banku, co wiąże się z kosztami i to znaczącymi. Jeżeli przedsiębiorca decyduje się na kupno lub sprzedaż waluty od banku winien liczyć się ze znacznym spreadem (różnica pomiędzy kursem sprzedaży i kupna). Jest to koszt, niejednokrotnie znaczący. Jako alternatywny sposób radzenia sobie z kosztami wymiany walut przedstawię poniżej operacje typu Exchange for cash. Jak pokazuje praktyka przedsiębiorstwo może zaoszczędzić znaczne kwoty na kupnie lub sprzedaży walut.

Transakcje typu EFC (Exchange for Cash) pozwalają uzyskać kursy wymiany waluty obcej na poziomie zbliżonym do rynku międzybankowego, a więc znacznie korzystniejszym niż jest to możliwe w negocjacjach z bankiem. Stanowią one alternatywny sposób wymiany waluty obcej przez podmioty działające w dziedzinie handlu zagranicznego. Polecane dla eksporterów i importerów. Operacja wymiany odbywa się poprzez otwarcie odpowiedniej pozycji w walutowym kontrakcie terminowym a następnie dostawą waluty poprzez przelew bankowy:

    • krótkiej - w przypadku sprzedaży waluty obcej (eksporter),
    • długiej w przypadku kupna waluty obcej (importer).

Transakcja taka jest w tym samym dniu zamykana a kwota złotych, pochodząca ze sprzedaży waluty obcej lub kwota zakupionej waluty obcej, jest w tym samym dniu przekazywana na konto klienta. Wszystkie operacje są przeprowadzane przez bank na rynku forex. Jest to światowy rynek walutowy, gdzie obroty dzienne sięgają 3,2 bln USD oraz 2,1 bln USD w foreksowych instrumentach pochodnych. Wymiana walut następuje poprzez transakcje EFC we współpracy z WGT SA w Warszawie.
Obecnie możliwe są do wykonania transakcje wymiany dla następujących walut: euro, dolar amerykański, frank szwajcarski. Wartość transakcji może stanowić kwotę 10.000 jednostek waluty obcej lub jej wielokrotność (USD, EUR).
Poniżej zostały przedstawione przykłady transakcji sprzedaży i kupna walut euro i dolarów.

Szczegółowe informacje można otrzymać po przesłaniu zapytania na adres:

 

office@moneymarket.pl

TRANSAKCJA EFC NA EURO

A. Sprzedaż waluty

Założenia:

Przedsiębiorca chce sprzedać 100.000 EUR.

Kurs euro na rynku międzybankowym:

    • bid: 3,8020 EUR/PLN
    • ask: 3,8050 EUR/PLN

Przedsiębiorca może sprzedać euro w banku po kursie 3,9920 EUR/PLN, w wyniku czego uzyskałby kwotę 399.200 PLN.

Transakcja EFC sprzedaży euro jest to zawarcie transakcji terminowej z dostawą waluty. Składa się ona z czterech operacji:

1. Wpłata przez Przedsiębiorcę do Giełdowej Izby Rozrachunkowej kwoty 100.000 EUR.

2. Sprzedaż kontraktów terminowych o wartości nominalnej 100.000 euro po kursie 3,9200 EUR/PLN (otwarcie pozycji krótkiej). ZLECENIE ZŁOŻONE PRZEZ KLIENTA I WYKONANE PRZEZ BIURO MAKLERSKIE PO CENACH NA RYNKU MIĘDZYBANKOWYM.

3. Kupno w/w kontraktów terminowych po kursie 3,9210 EUR/PLN (zamknięcie pozycji krótkiej) w tym samym dniu.

4. Wypłata przez Giełdową Izbę Rozliczeniową należnej Przedsiębiorcy kwoty wymiany w PLN.

Operacje 3 & 4 są wykonywane administracyjnie przez Izbę Rozliczeniową Giełdy.

Rozliczenie:

Sprzedaż przez Izbę Rozliczeniową euro po kursie międzybankowym bid = 3,8020 EUR/PLN:

100.000 * 3,8020 = 380.200 PLN

Koszty transakcji EFC:

    • Strata na transakcji terminowej: 100.000 * (3,9210 - 3,9200) = 100 PLN
    • Prowizja maklerska: 108 PLN

Razem koszty: 208 PLN

Należność netto dla Przedsiębiorcy:

380.200 PLN - 208 PLN = 379.992 PLN

 

Wniosek:

Porównując kwotę, którą uzyskałby Przedsiębiorca w wyniku sprzedaży euro w banku 379.200 PLN oraz kwotę netto, jaką uzyska ostatecznie: 379.992 PLN, widać że w transakcji EFC jest ona wyższa o 792 PLN. W wyniku transakcji EFC uzyskano więc efektywny kurs wymiany

3,79992 EUR/PLN - wyższy od proponowanego przez bank Przedsiębiorcy - o 0,79 gr na każdym euro.

B. Kupno waluty

Założenia:

Przedsiębiorca chce kupić 100.000 EUR.

Kurs euro na rynku międzybankowym:

    • bid: 3,8020 EUR/PLN
    • ask: 3,8050 EUR/PLN

Przedsiębiorca może kupić euro w banku po kursie 3,8150 EUR/PLN, w wyniku czego zapłaciłby kwotę 381.500 PLN.

Transakcja EFC kupna euro jest to zawarcie transakcji terminowej z dostawą PLN. Składa się ona z czterech operacji:

1. Wpłata przez Przedsiębiorcę do Giełdowej Izby Rozliczeniowej kwoty 381.500 PLN

2. Kupno kontraktów terminowych o wartości nominalnej 100.000 USD po kursie 3,9210 (otwarcie pozycji długiej). ZLECENIE ZŁOŻONE PRZEZ KLIENTA I WYKONANE PRZEZ BIURO MAKLERSKIE PO CENACH NA RYNKU MIĘDZYBANKOWYM.

3. Sprzedaż w/w kontraktów terminowych po kursie 3,9200 EUR/PLN (zamknięcie pozycji długiej) w tym samym dniu.

4. Wypłata przez Giełdową Izbę Rozliczeniową należnej Przedsiębiorcy kwoty wymiany 100.000 EUR.

Operacje 3 & 4 są wykonywane administracyjnie przez Izbę Rozliczeniową Giełdy.

Rozliczenie:

Zakup przez Izbę Rozliczeniową euro po kursie międzybankowym ask = 3,8050 EUR/PLN:

100.000 * 3,8050 = 380.500 PLN

Koszty transakcji EFC:

    • Strata na transakcji terminowej: 100.000 * (3,9210 - 3,9200) = 100 PLN
    • Prowizja maklerska: 108 PLN

Razem koszty: 208 PLN.

Razem wydatki Przedsiębiorcy:

380.500 PLN + 208 PLN = 380.708 PLN

Wniosek:

Porównując kwotę, którą zapłaciłby Przedsiębiorca w wyniku kupna euro w banku 381.500 PLN oraz kwotę netto, jaką zapłacił: 380.708 PLN, widać że w transakcji EFC jest ona niższa o 792 PLN. W wyniku transakcji EFC uzyskano więc efektywny kurs wymiany 4,00708 EUR/PLN - niższy od proponowanego przez bank Przedsiębiorcy - o 0,79 gr na każdym euro.

 

TRANSAKCJA EFC NA DOLARZE

A. Sprzedaż waluty

Założenia:

Przedsiębiorca chce sprzedać 100.000 USD.

Kurs dolara na rynku międzybankowym:

    • bid: 2,9160 USD/PLN
    • ask: 2,9190 USD/PLN

Przedsiębiorca może sprzedać dolary w banku po kursie 2,9060 USD/PLN, w wyniku czego uzyskałby kwotę 290.600 PLN.

Transakcja EFC sprzedaży dolarów jest to zawarcie transakcji terminowej z dostawą waluty. Składa się ona z czterech operacji:

1. Wpłata przez Przedsiębiorcę do Giełdowej Izby Rozrachunkowej kwoty 100.000 USD.

2. Sprzedaż kontraktów terminowych o wartości nominalnej 100.000 USD po kursie 2,9330 USD/PLN (otwarcie pozycji krótkiej). ZLECENIE ZŁOŻONE PRZEZ KLIENTA I WYKONANE PRZEZ BIURO MAKLERSKIE PO CENACH NA RYNKU MIĘDZYBANKOWYM.

3. Kupno w/w kontraktów terminowych po kursie 2,9340 USD/PLN (zamknięcie pozycji krótkiej) w tym samym dniu.

4. Wypłata przez Giełdową Izbę Rozliczeniową należnej Przedsiębiorcy kwoty wymiany w PLN.

Operacje 3 & 4 są wykonywane administracyjnie przez Izbę Rozliczeniową Giełdy.

Rozliczenie:

Sprzedaż przez Izbę Rozliczeniową dolarów po kursie międzybankowym bid = 2,9160 USD/PLN:

100.000 * 2,9160 = 291.600 PLN

Koszty transakcji EFC:

    • Strata na transakcji terminowej: 100.000 * (2,9340 - 2,9330) = 100 PLN
    • Prowizja maklerska: 108 PLN

Razem koszty: 208 PLN

Należność netto dla Przedsiębiorcy:

291.600 PLN - 208 PLN = 291.392 PLN

Wniosek:

Porównując kwotę, którą uzyskałby Przedsiębiorca w wyniku sprzedaży dolarów w banku 290.600 PLN oraz kwotę netto, jaką uzyska ostatecznie: 291.392 PLN, widać że w transakcji EFC jest ona wyższa o 792 PLN. W wyniku transakcji EFC uzyskano więc efektywny kurs wymiany 2,9139 USD/PLN - wyższy od proponowanego przez bank Przedsiębiorcy o 0,79 gr na każdym dolarze.

B. Kupno waluty

Założenia:

Przedsiębiorca chce kupić 100.000 USD.

Kurs dolara na rynku międzybankowym:

    • bid: 2,9160 USD/PLN
    • ask: 2,9190 USD/PLN

Przedsiębiorca może kupić dolary w banku po kursie 3,1290 USD/PLN, w wyniku czego zapłaciłby kwotę 292.900 PLN.

Transakcja EFC kupna waluty jest to zawarcie transakcji terminowej z dostawą PLN. Składa się ona z czterech operacji:

1. Wplata przez Przedsiębiorcę do Giełdowej Izby Rozrachunkowej kwoty 292.108 PLN.

2. Kupno kontraktów terminowych o wartości nominalnej 100.000 USD po kursie 2,9340 USD/PLN (otwarcie pozycji długiej). ZLECENIE ZŁOŻONE PRZEZ KLIENTA I WYKONANE PRZEZ BIURO MAKLERSKIE PO CENACH NA RYNKU MIĘDZYBANKOWYM.

3. Sprzedaż w/w kontraktów terminowych po kursie 2,9330 USD/PLN  (zamknięcie pozycji długiej) w tym samym dniu.

4. Wypłata przez Giełdową Izbę Rozliczeniową należnej Przedsiębiorcy kwoty wymiany 100.000 USD

Operacje 3 & 4 są wykonywane administracyjnie przez Izbę Rozliczeniową Giełdy.

Rozliczenie:

Zakup przez Izbę Rozliczeniową dolarów po kursie międzybankowym ask = 2,9190 USD/PLN:

100.000 * 2,9190 = 291.900 PLN

Koszty transakcji EFC:

    • Strata na transakcji terminowej: 100.000 * (2,9340 - 2,9330) = 100 PLN
    • Prowizja maklerska: 108 PLN

Razem koszty: 208 PLN

Razem wydatki Przedsiębiorcy:

291.900 PLN + 208 PLN = 292.108 PLN

Wniosek:

Porównując kwotę, którą zapłaciłby Przedsiębiorca w wyniku kupna dolarów w banku 292.900 PLN oraz kwotę netto, jaką zapłacił: 292.108 PLN, widać że w transakcji EFC jest ona niższa o 792 PLN. W wyniku transakcji EFC uzyskano więc efektywny kurs wymiany 3,12108 USD/PLN - niższy od proponowanego przez bank Przedsiębiorcy o 0,79 gr na każdym dolarze.

A. Sprzedaż waluty

Założenia:

Przedsiębiorca chce sprzedać 100.000 USD

Kurs dolara na rynku międzybankowym:

    • bid: 2,9160 USD/PLN
    • ask: 2,9190 USD/PLN

Przedsiębiorca może sprzedać dolary w banku po kursie 2,9060 USD/PLN, w wyniku czego uzyskałby kwotę 290.600 PLN.

Transakcja EFC sprzedaży dolarów jest to zawarcie transakcji terminowej z dostawą waluty. Składa się ona z czterech operacji:

1. Wpłata przez Przedsiębiorcę do Giełdowej Izby Rozrachunkowej kwoty 100.000 USD.

2. Sprzedaż kontraktów terminowych o wartości nominalnej 100.000 USD po kursie 2,9330 USD/PLN (otwarcie pozycji krótkiej). ZLECENIE ZŁOŻONE PRZEZ KLIENTA I WYKONANE PRZEZ BIURO MAKLERSKIE PO CENACH NA RYNKU MIĘDZYBANKOWYM.

3. Kupno w/w kontraktów terminowych po kursie 2,9340 USD/PLN (zamknięcie pozycji krótkiej) w tym samym dniu.

4. Wypłata przez Giełdową Izbę Rozliczeniową należnej Przedsiębiorcy kwoty wymiany w PLN.

Operacje 3 & 4 są wykonywane administracyjnie przez Izbę Rozliczeniową Giełdy.

Rozliczenie:

Sprzedaż przez Izbę Rozliczeniową dolarów po kursie międzybankowym bid = 2,9160 USD/PLN:

100.000 * 2,9160 = 291.600 PLN

Koszty transakcji EFC:

    • Strata na transakcji terminowej: 100.000 * (2,9340 - 2,9330) = 100 PLN
    • Prowizja maklerska: 108 PLN

Razem koszty: 208 PLN

Należność netto dla Przedsiębiorcy:

291.600 PLN - 208 PLN = 291.392 PLN

 

Wniosek:

Porównując kwotę, którą uzyskałby Przedsiębiorca w wyniku sprzedaży dolarów w banku 290.600 PLN oraz kwotę netto, jaką uzyska ostatecznie: 291.392 PLN, widać że w transakcji EFC jest ona wyższa o 792 PLN. W wyniku transakcji EFC uzyskano więc efektywny kurs wymiany 2,9139 USD/PLN - wyższy od proponowanego przez bank Przedsiębiorcy o 0,79 gr na każdym dolarze.

 
 Oceń wpis
   

Sekurytyzacja stanowi element nowoczesnego zarządzania aktywami przedsiębiorstwa. Jej celem jest pozyskanie finansowania w drodze zamiany części aktywów na pieniądz.Same zalety

Operacja ta daje możliwość pozyskania środków bez wzrostu ryzyka kredytowego ani rozwodnienia kapitału. Sekurytyzacja to jeden z najszybciej rozwijających się segmentów rynku finansowego na świecie. Jest stosowana przez firmy funkcjonujące w różnych sektorach gospodarki: handel, bankowość, ubezpieczenia, usługi leasingowe, telekomunikacja.
Sekurytyzacji są poddawane wierzytelności wynikające z transakcji handlowych, kredytów i pożyczek bankowych, kart kredytowych, rat leasingowych i innych należności. Sekurytyzowane są również należności przyszłe.
Proces sekurytyzacji daje przędsiebiorstwu wymierne korzyści. Otwiera nowe, atrakcyjne kosztowo źródło finansowania bez wzrostu ryzyka kredytowego, co ma miejsce przy kredycie bankowym lub emisji dłużnych papierów wartościowych.
W wyniku sekurytyzacji następuje uwolnienie zamrożonego kapitału, co skutkuje udrożnieniem przepływów finansowych w przedsiębiorstwie. Odzyskany kapitał można zainwestować w działalność podstawową i rozwój.
Sekurytyzacja pozwala niejednokrotnie na „złapanie oddechu”. Może zapobiec również bankructwu przedsiębiorstwa, które posiada zły portfel należności.
Dzięki procesowi sekurytyzacji przedsiębiorstwo może uniknąć niejednokrotnie konieczności podwyższania kapitału, co mogłoby wiązać się z oddaniem części władzy na zewnątrz. Wraz z upłynnieniem należności zostaje wytransferowana część ryzyka finansowego. Korzystanie z nowego źródła finansowania przynosi poprawę stopnia dywersyfikacji żródeł finansowania. Poprawie ulega wiele wskaźników finansowych wynikających ze struktury bilansu i rachunku zysków i strat. Tu należy wskazać w pierwszej kolejności na wskaźniki płynności, rotacji należności oraz strukturę pasywów.
Dzięki pozbyciu się należności, niejednokrotnie trudnych do odzyskania, przedsiębiorstwo unika problemów i kosztów związanych z windykacjami sądowo-komorniczymi. Prowadzenie takich spraw może trwać bardzo długo i absorbuje wielu pracowników przedsiębiorstwa. Ściąganie należności w Polsce zajmuje czasami kilka lat, co stawia nas w ogonie Europy.
Sekurytyzacja jest w szczególności przydatna dla podmiotów finansowych, podlegających zaostrzonym wymogom kapitałowym, nakładających na nie obowiązek utrzymania adekwatności kapitałowej. Stosując sekurytyzację mogą one uniknąć konieczności tworzenia dodatkowych rezerw wynikających z ryzyka aktywów bilansu.

Procedury

Inicjatorem sekurytyzacji jest zazwyczaj pierwotny właściciel należności, który wyodrębnia z aktywów jedną lub kilka pul jednorodnych wierzytelności. Po ich zabezpieczeniu i prawnym usamodzielnieniu dokonuje ich transferu do innego podmiotu.
Stosuje się trzy rodzaje umów, będących podstawą procesu sekurytyzacji: nowacja, cesja, subpartycypacja.
Nowacja wywodzi się z prawodawstwa anglosaskiego i polega na zastąpieniu dotychczasowych umów wiążących wierzyciela i dłużnika - nowymi. W transakcji uczestniczą jednocześnie: inicjator, dłużnik oraz podmiot nabywający wierzytelności.
Niewątpliwą wadą nowacji jest konieczność uzyskania zgody wszystkich stron. Pracochłonne i kosztowne jest również przeniesienie wszelkich zabezpieczeń na nowego beneficjenta. Można się spodziewać, że nie pozostanie to bez znaczenia na stan stosunków biznesowych między wierzycielem i dłużnikiem. Metoda ta w naszym kraju nie zyskała pupularności.
Cesja, to przeniesienie aktywów w oparciu o zawartą umowę, na mocy której inicjator, będący cedentem przenosi swoje wierzytelności w drodze przelewu na cesjonariusza (true sale). W tym przypadku następuje oddzielenie ryzyka przenoszonych należności od ryzyka pozostałych aktywów bilansu inicjatora. Przelew wierzytelności jest procesem prostym w realizacji, gdyż nie wymaga zgody dłużnika. Cedent powiadamia tylko pisemnie dłużnika o dokonanej cesji. Istnieją również odstępstwa od tej reguły. Wówczas mówimy o „cesji cichej”. Po dokonanym przelewie dłużnik dokonuje w dalszym ciągu spłat zobowiązań na konto pierwotnego wierzyciela (inicjatora), który w tym przypadku pełni funkcję agenta cesjonariusza.
Subpartycypacja jest umową, na mocy której inicjator przekazuje do odrębnego podmiotu (podmiot emisyjny) prawo do świadczeń, jakie wynikają z puli wierzytelności. Inicjator pozostaje w dalszym ciągu właścicielem portfela wierzytelności. Na podmiot przejmujący przechodzi natomiast ryzyko braku spłaty wierzytelności.
Subpartycypacja nie stanowi sprzedaży wierzytelności, stąd pozostają one dalej w aktywach inicjatora. W efekcie ocena ratingowa emitowanych przez podmiot emisyjny dłużnych papierów wartościowych jest w znacznym stopniu uzależniona od ratingu inicjatora.
W wyniku takiej transakcji następuje wytransferowanie ryzyka kredytowego, co pozwala uzyskać inicjatorowi poprawę wskaźników finansowych. Bankom pomaga to w wypełnieniu wymogów adekwatności kapitałowej. Dodatkową zaletą subpartycypacji jest nie naruszenie zaufania klientów do banku oraz zachowanie tajemnicy bankowej.

Podmiotem emisyjnym, na rzecz którego następuje transfer wierzytelności oraz praw nich wynikających może być spółka celowa, inaczej spółka specjalnego przeznaczenia (ang. Special Purpose Vehicle, „SPV”) lub fundusz sekurytyzacyjny utworzony na podstawie ustawy o funduszach inwestycyjnych. Spółka celowa jest spółką kapitałową emitującą dłużne papiery wartościowe (podmiot emisyjny) w celu pozyskania środków na nabycie wierzytelności od inicjatora.
Emisja może być zrealizowana również w ramach programu obejmującego wiele transz. Zabezpieczeniem emisji papierów wartościowych są sekurytyzowane wierzytelności. W Polsce są to obligacje, emitowane na podstawie ustawy o obligacjach. W innych krajach emituje się również specjalne papiery wartościowe oparte na aktywach - Asset Backed Securities („ABS”).

Sekurytyzacja poprzez fundusz inwestycyjny

Fundusze sekurytyzacyjne funkcjonują na podstawie ustawy o funduszach inwestycyjnych i mogą być tworzone przez Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych. Zgodę na utworzenie funduszu wydaje Komisja Nadzoru Finansowego.
Fundusz sekurytyzacyjny może być utworzony jako fundusz zamknięty, dokonujący emisji certyfikatów inwestycyjnych w celu pozyskania środków na nabycie wierzytelności lub praw do świadczeń z tytułu określonych wierzytelności. Certyfikaty inwestycyjne są udziałowymi papierami wartościowymi i mogą być notowane na rynku giełdowym. W ustawie o funduszach inwestycyjnych określono dwie formy funduszy strukturyzowanych:

  •     standaryzowany fundusz sekurytyzacyjny,
  •    niestandaryzowany fundusz sekurytyzacyjny.


Celem działalności tych funduszy jest lokowanie środków w określone pule wierzytelności, które są wyodrębnionymi przez inicjatora sekurytyzacji zestawieniami jednolitych rodzajowo wierzytelności, przynoszących regularny dopływ kapitału. Szczegółowe kryteria, jakie muszą spełniać wierzytelności nabywane przez fundusz są każdorazowo określane w statucie funduszu.
Standaryzowany fundusz sekurytyzacyjny jest funduszem parasolowym z wydzielonymi subfunduszami. W portfelu każdego z subfunduszy winno znajdować się, co najmniej 75 proc. jednej puli wierzytelności lub praw do wszystkich świadczeń otrzymywanych przez inicjatora sekurytyzacji z tytułu tej puli wierzytelności. Nabywcami certyfikatów funduszu standaryzowanego, mogą być osoby prawne, jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej a także osoby fizyczne.
Niestandaryzowany fundusz sekurytyzacyjny jest pojedynczym funduszem inwestycyjnym lokującym w zdywersyfikowany portfel wierzytelności. Co najmniej 75 proc. wartości aktywów funduszu winny stanowić wierzytelności, dłużne papiery wartościowe i prawa do świadczeń wnikające z wierzytelności. Certyfikaty niestandardowego funduszu strukturyzowanego mogą nabywać jedynie osoby prawne oraz jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej. Dopuszczalne jest uczestnictwo w funduszu osób fizycznych, jeżeli statut to reguluje a cena emisyjna certyfikatu nie jest niższa, niż równowartość 40 tysięcy euro. Wolne środki mogą być inwestowane w obligacje, bony skarbowe, tytuły uczestnictwa funduszy rynku pieniężnego, depozyty bankowe, instrumenty rynku pieniężnego a także instrumenty pochodne. Inwestycje takie mogą być dokonywane jedynie w celu ograniczeniu ryzyka inwestycyjnego.
Fundusze sekurytyzacyjne są zwolnione z podatku dochodowego od osób prawnych.

Sekurytyzacja w bankach

Na sekurytyzację wierzytelności bankowych pozwala prawo bankowe. Na razie polski sektor bankowy nie ma dużego doświadczenia w tym zakresie. Jednak rosnące zainteresowanie i pierwsze pomyślnie przeprowadzone transakcje pozwalają patrzeć optymistycznie w przyszłość. W przypadku banków korzyści są bezsporne, gdyż mogą one osiągnąć jednocześnie dwa ważne cele: (i) pozyskanie finansowania po cenie konkurencyjnej w stosunku do innych źródeł (ii) poprawa współczynników adekwatności kapitałowej bez angażowania kapitału przez akcjonariuszy. Pewne problemy powstają w związku z kwestiami tajemnicy bankowej i ochrony danych osobowych.
Nie mniej banki mogą przekazywać dane osobowe do funduszy sekurytyzacyjnych, gdyż te drugie są zobowiązane do zapewnienia przetwarzania ich zgodnie z przepisami ustawy o ochronie danych osobowych. Każdy fundusz inwestycyjny posiada zarejestrowany zbiór danych osobowych w Generalnym Inspektoracie Ochrony Danych Osobowych oraz jest zobowiązany do ich zabezpieczenia na warunkach określonych w ustawie oraz aktach wykonawczych.
Banki w procesie sekurytyzacji dokonują zazwyczaj sprzedaży wierzytelności wynikających z kredytów zagrożonych. Głównym celem jest uwolnienie się od złych aktywów. Jednym z czynników, który decyduje, iż dana wierzytelność zostaje wytypowana do sprzedaży może być fakt, iż została ona zakwalifikowana, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, do kategorii ryzyka bankowego „stracone”. Nie ma sensu sekurytyzowanie zdrowych kredytów szczególnie w sytuacji, kiedy bank posiada wystarczającą płynność.
Sekurytyzacja wierzytelności bankowych jest prowadzona zgodnie z prawem bankowym. Bank może zawrzeć umowę z towarzystwem funduszy inwestycyjnych zarządzającym funduszem sekurytyzacyjnym lub z funduszem reprezentowanym przez to towarzystwo umowę sprzedaży, cesji wierzytelności lub umowę o subpartycypację. Nabywcą oferowanych przez bank aktywów jest sekurytyzacyjny funduszy inwestycyjny, który w przeprowadza emisję certyfikatów inwestycyjnych. Są one nabywane przez inwestorów, którzy stają się uczestnikami funduszu.
Pojawia się pytanie czy sekurytyzacja wierzytelności bankowych jest zabiegiem opłacalnym? Otóż na przykładzie doświadczenia naszych banków ponoszone koszty w stosunku do uzyskanej ceny ze sprzedaży wierzytelności do funduszu sekurytyzacyjnego, stanowią niewielki procent. Podobne doświadczenia mają banki na świecie.
Istnieje wiele korzyści podatkowych dla banków, które zdecydowały się na proces sekurytyzacji. Na przykład, do przychodów z działalności bankowej nie zalicza się przychodów ze zbycia funduszowi sekurytyzacyjnemu albo towarzystwu funduszy inwestycyjnych tworzącemu fundusz sekurytyzacyjny wierzytelności z tytułu kredytów (pożyczek) – do wysokości niespłaconej części udzielonych kredytów (pożyczek). Banki mogą zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu stratę poniesioną przy zbyciu wierzytelności do funduszu sekurytyzacyjnego w wysokości nie wyższej, niż wartość utworzonych rezerw na te wierzytelności i zaliczonych do kosztów uzyskania przychodów.
W przypadku sprzedaży wierzytelności w trybie kodeksu cywilnego lub w trybie publicznym banki nie mają przywilejów podatkowych a w związku z tym, w odróżnieniu do transakcji sekurytyzacyjnych, proces ten nie jest podatkowo korzystny.
Bank może dokonać przelewu wierzytelności na spółkę kapitałową SPV (podmiot emisyjny), jednak Prawo bankowe nie dopuszcza aby przeniesienie wierzytelności następowało w drodze subpartycypacji. Jednocześnie wymagane jest, aby podmiot emisyjny nie był kapitałowo ani organizacyjnie powiązany z bankiem dokonującym przelewu wierzytelności.
Przelew wierzytelności bankowych na towarzystwo funduszy inwestycyjnych lub fundusz sekurytyzacyjny wymaga uzyskania pisemnej zgody dłużnika banku oraz gwaranta lub poręczyciela. W takim przypadku wymagane jest poddanie się egzekucji na rzecz funduszu lub towarzystwa funduszy inwestycyjnych nabywającego wierzytelność. Nie dotyczy to umów kredytowych zawartych przed lipcem 2004 roku, to jest przed nowelizacją prawa bankowego.
Taka zgoda nie jest wymagana w przypadku przeniesienia wierzytelności na rzecz spółki kapitałowej. Przepis ten nie ma obecnie żadnego uzasadnienia i wymaga zmiany lub usunięcia.
W polskim sektorze bankowym nie ma wielu czynników, które mogłyby prowadzić do dużego zainteresowania procesem sekurytyzacji aktywów. Banki działające w Polsce są dziś dobrze dokapitalizowane, co zapewnia im adekwatność kapitałową. Wszystko wskazuje, że najbliższych latach utrzymają korzystną strukturę bilansu oraz dobre współczynniki wypłacalności. Stąd wątpliwym jest, aby chciały pozbywać się „zdrowych” portfeli kredytowych, dających im obecnie regularne strumienie gotówki. Dotyczy to szczególnie dużych banków z większościowym kapitałem zagranicznym. Natomiast banki, które mają strukturę refinansowania w mniejszym stopniu uzależnioną od depozytów ludności mogą wcześniej odczuć potrzebę poprawy stanu portfela w drodze sekurytyzacji.
Obecna sytuacja w zakresie podaży pieniądza na rynku krajowym i zagranicznym stwarza duże możliwości pozyskania go poprzez emisje euroobligacji lub zaciąganie pożyczek za granicą. Niejednokrotnie te metody mogą okazać się tańszym źródłem finansowania, niż pozyskanie go w drodze transakcji sekurytyzacyjnych. Biorąc pod uwagę wzrost ryzyka kredytowego należy spodziewać się w najbliższym czasie, że banki będą na szeroką skalę stosowały sekurytyzację.

Nierozwiązane kwestie

Prowadzenie procesu sekurytyzacji w polskich realiach wiąże się jednak z koniecznością rozwiązania jeszcze wielu kwestii w sprawie prawa podatkowego. Ze względu na inowacyjność i duży poziom skomplikowania transakcji sekurytyzacyjnych właściwa interpretacja prawa może rodzić wiele wątpliwości, szczególnie wśród pracowników urzędów skarbowych.
Obecne przepisy podatkowe w naszym kraju nie są przyjazne rozwojowi sekurytyzacji. I tak, w przypadku transakcji realizowanych z funduszami sekurytyzacyjnymi a także sekurytyzacji subpartycypacyjnej istnieje niepewność, co do jej skutków finansowych i podatkowych. Może dojść do sytuacji, że inicjator osiąga wysokie przychody, natomiast nie może rozliczyć kosztów. Kolejny problem dotyczy podatku VAT oraz podatku od czynności cywilno-prawnych (1% wartości transakcji). Instytucje finansowe płacą podatek VAT, natomiast niefinansowe są zwolnione od podatku VAT lecz są zobligowane do uiszczania podatku od czynności cywilno-prawnych. Budzącym dyskusje problemem jest nierówność w sposobie traktowania kosztów uzyskania przychodów. Strata poniesiona przy zbyciu wierzytelności z tytułu kredytów bądź pożyczek towarzystwu funduszy inwestycyjnych lub funduszowi sekurytyzacyjnemu stanowi koszt uzyskania przychodów. Niestety, takiego odliczenia nie można dokonać przy przelewie wierzytelności do spółki specjalnego przeznaczenia.
Jak widać jest jeszcze wiele do zrobienia w zakresie legislacyjnym, co w efekcie mogłoby przyczynić się do zwiększenia ilości transakcji sekurytyzacyjnych w naszym kraju.

 
 Oceń wpis
   

Ryzyko walutowe wiąże się z prowadzeniem działalności gospodarczej w wielu jej sferach. Problem ten dotyczy w szczególności eksporterów i importerów. Nikt nie posiada idealnego sposobu i narzędzi dla prognozowania kursów walut, szczególnie w dłuższym horyzoncie czasowym.Siła złego na jednego

W wyniku niekorzystnych zmian na rynku walutowym można stracić znaczną część marży, a w konsekwencji utratę całości zysku lub nawet poniesienie straty. Ryzyko podmiotu funkcjonującego w takich warunkach jest równoważne ryzyku spekulanta. A prowadzenie handlu zagranicznego to poważne przedsięwzięcie, gdzie występuje wiele rodzajów ryzyka. Nie wszystkie zdołamy zneutralizować, lecz spróbujmy zająć się jednym z nich – ryzykiem kursów walut obcych. Niestety nie mamy siły, aby wpływać na sytuację na rynku walutowym, który jest najpotężniejszym z rynków finansowych. Rynek ten określany mianem FOREX charakteryzuje się ogromną siłą i wolumenem obrotów, nawet do dwóch bilionów dolarów na dobę. Na rynku tym nigdy nie ma pojęcia hossy ani bessy – jeżeli jedna waluta tanieje to druga drożeje i na odwrót. Istotne jest, aby mieć w danym momencie właściwą pozycję w danej walucie, długą lub krótką. Analogią do tego jest sytuacja eksportera i importera. Eksporter posiada długą pozycje w walucie kontraktu a importer - krótką. Każda z nich implikuje ekspozycję na ryzyko walutowe. Dziś praktycznie każdy polski podmiot gospodarczy jest narażony albo bezpośrednio to pośrednio na zmiany notowań złotego. Na przykład często komponenty, z których są produkowane towary na eksport pochodzą z importu. Na ryzyko walutowe jest narażony praktycznie każdy użytkownik samochodu. Rafineria bardzo szybko reaguje na osłabienie złotego i wykorzystując swa monopolistyczną pozycję przerzuca na nas skutki takie zmiany sytuacji. 

Jak zapobiec stratom?

Istnieje wiele sposobów ograniczania ryzyka walutowego. Działania polegające na jego redukcji określane są mianem asekuracji lub hedgingu. W tym celu wykorzystuje się różne strategie na rynku finansowych instrumentów pochodnych. Strategia asekuracyjna (hedgingowa) to optymalny w danych warunkach rynkowych dobór instrumentów pochodnych a także określenie sposobów ich wykorzystania w transakcjach zabezpieczających przed ryzykiem walutowym. Najczęściej wykorzystywanymi instrumentami są: opcje, kontrakty terminowe typu forward lub futures oraz swapy walutowe. Jest wiele możliwości i kombinacji doboru tych instrumentów. W zależności od ich ilości w danej strategii, istnieje podział na asekurację prostą i złożoną. W asekuracji prostej jest stosowany jeden instrument pochodny, np. opcja lub kontrakt terminowy. W asekuracji złożonej wykorzystuje się różne instrumenty pochodne. Inny podział hedgingu to:

  • hedging zakupowy - stosowany w przypadku zamiaru zakupu walut obcych w przyszłości, gwarantujący możliwość zakupu waluty obcej po ustalonej cenie, może być stosowany przez importerów.
  • hedging sprzedażowy - stosowany w przypadku zamiaru sprzedaży walut obcych w przyszłości, gwarantujący możliwość sprzedaży waluty obcej po ustalonej cenie, może być stosowany przez eksporterów.

W praktyce nie zawsze asekuracja daje pełne zabezpieczenie przed ryzykiem walutowym. Stąd z punktu widzenia eliminacji ryzyka hedging dzieli się na doskonały i niedoskonały. Hedging doskonały zapewnia całkowitą redukcję ryzyka, co oznacza, że straty na pozycji zabezpieczanej zostaną całkowicie zrekompensowane poprzez zyski na instrumencie pochodnym. Jeżeli ten warunek jest niespełniony, to mamy do czynienia z hedgingem niedoskonałym, który występuje najczęściej w praktyce.
Cel hedgingu, jakim jest zabezpieczenie przed ryzykiem rynkowym wynikającym z otwartej pozycji w walutach obcych, można osiągnąć poprzez wprowadzenie skutecznego systemu zarządzania ryzykiem. System taki winien istnieć w każdym przedsiębiorstwie dokonującym obrotu handlowego z zagranicą - i nie tylko. Podstawowym działaniem w tym procesie winno być określenie struktury czasowej oraz wartościowej przepływów finansowych dla określenia poziomu ryzyka w ujęciu czasowym. Nie zawsze da się wyeliminować całkowite ryzyko, gdyż w rzeczywistości struktura wartościowa i czasowa przepływów może być bardzo skomplikowana. Jest to związane z faktem, że niektórych ryzyk nie da się przewidzieć bądź całkowite ich ograniczenie jest dla przedsiębiorcy zbyt kosztowne.
Nowoczesne metody asekuracji oparte na instrumentach pochodnych polegają na:

  • transferze ryzyka,
  • wymianie ryzyka.

Transfer ryzyka walutowego to przekazanie części ryzyka drugiej stronie w zamian za zapłatę, premię. Najczęściej stroną przejmującą takie ryzyko są spekulanci, którzy za możliwość osiągnięcia zysków są skłonni zaakceptować ryzyko. Jedynie rynki charakteryzujące się dużą płynnością posiadają warunki dla efektywnego działania obydwu grup uczestników: podmiotów zabezpieczających swe pozycje oraz spekulantów. 
W procesie wymiany ryzyka walutowego uczestniczą dwa podmioty chcące się zabezpieczyć. Polega on na przekazaniu i otrzymaniu od drugiej strony określonej części ryzyka. Stosuje się tu strategie hedgingowe, wykorzystujące kontrakty terminowe oraz swapy walutowe.
Nowoczesne systemy zarządzania ryzykiem wykorzystują instrumenty pochodne, które zastępują tradycyjne metody zarządzania aktywami i pasywami bilansu. Stosowanie hedgingu wiąże się również z wykorzystaniem coraz bardziej wyrafinowanych narzędzi informatycznych. Dzięki temu systemy zarządzania ryzykiem mogą jednocześnie chronić przed wieloma ryzykami, co pozwala na bardziej efektywną i skuteczną ochronę.
Niestety w Polsce nie ma rozwiniętego rynku giełdowego instrumentów pochodnych, co może utrudniać zawieranie transakcji zabezpieczających. Praktycznie podmioty gospodarcze są zdane na współpracę w tym zakresie z bankami, których oferta z każdym rokiem staje się coraz bogatsza.

Strategie hedgingowe

Opcja walutowa jest umową, zgodnie, z którą jedna strona (wystawca, sprzedający) zobowiązuje się wobec drugiej strony (kupującego) do sprzedaży lub kupna określonej waluty, po oznaczonej cenie, w określonym terminie. Podmiot kupujący opcję, płacąc za nią określoną cenę (premium), nabywa od sprzedającego prawo do kupna (opcja kupna, call) lub sprzedaży (opcja sprzedaży put) określonej ilości tej waluty po uzgodnionej cenie, zwanej ceną wykonania lub ceną realizacji (excercise price), w danym okresie (opcja amerykańska) lub dniu (opcja europejska). Jak widać, kontrakt opcyjny charakteryzuje się asymetrią praw i obowiązków: na sprzedającego opcję jest nałożony obowiązek wywiązania się z zawartej umowy, natomiast kupujący opcję może skorzystać z nabytego prawa, lecz nie ma takiego obowiązku. 
Opcje walutowe to jedne z najczęściej stosowanych instrumentów zabezpieczających przed ryzykiem zmian kursów walut obcych. W celu zabezpieczenia otwartej pozycji na rynku walutowym należy kupić odpowiednią opcję tj. zająć długą pozycję na rynku terminowym, która rekompensowałaby straty w przypadku niekorzystnej zmiany kursu waluty. Premia zapłacona wystawcy opcji stanowi w praktyce koszt ubezpieczenia pozycji w walucie.
Pozycję krótką w walucie posiada importer, dla którego wzrost kursu waluty skutkuje poniesieniem straty. Zabezpieczenie pozycji krótkiej w walucie obcej może być zrealizowane przez kupno opcji kupna na tą walutę (pozycja long call).
Potencjalna strata kursowa, wynikająca ze wzrostu kursu waluty obcej została ograniczona do kosztu zapłaconej premii (Pcall). Niestety koszt nabycia opcji call pomniejsza zyski nadzwyczajne na krótkiej pozycji walutowej importera wynikające ze spadku kursu waluty obcej. 
W odwrotnej sytuacji znajduje się eksporter. Posiada on bowiem długą pozycję w walucie obcej. Dla niego spadek kursu waluty skutkuje poniesieniem straty z transakcji eksportowej. Zabezpieczenie pozycji długiej w walucie obcej może być zrealizowane przez kupno opcji sprzedaży na tą walutę (pozycja long put).
Potencjalna strata kursowa, wynikająca ze spadku kursu waluty obcej ograniczona do kosztu zapłaconej premii (Pput). W tym również przypadku koszt nabycia opcji put pomniejsza zyski nadzwyczajne wynikające ze wzrostu kursu waluty obcej. Jak pokazują powyższe przykłady zabezpieczenie pozycji walutowej wiąże się z koniecznością poniesienia kosztów zakupu opcji. W praktyce ceny opcji mogą sięgać nawet kilku procent wartości zabezpieczanej pozycji. Stąd zabezpieczenie pozycji walutowej przy pomocy pojedynczych opcji może okazać się kosztowne. Rozwiązanie tego problemu przynosi stosowanie złożonych strategii zabezpieczających, z wykorzystaniem co najmniej dwóch opcji.
Popularną strategią zabezpieczającą jest risk reversal, określane także mianem collar. Polega ona na jednoczesnym zajęciu przeciwstawnych pozycji w opcji call i opcji put o takim samym terminie wygasania i różnych cenach wykonania. Rozróżniamy dwa rodzaje tego rodzaju strategii: long collar oraz short collar.
Zastosowanie tych strategii daje możliwość znacznej redukcji lub wyzerowania kosztu zabezpieczenia. Wynika to z faktu, iż kosztu kupna jednej opcji jest pokrywany w znacznej części lub całkowicie premią uzyskaną z wystawionej drugiej opcji. Strategie takie są określane mianem niskokosztowych lub zerokosztowych, gdy ceny opcji są sobie równe.

Long collar

Rysunek przedstawia wynik jednoczesnego zakupu opcji kupna (long call) oraz wystawieniu opcji sprzedaży (short put), przy czym cena wykonania opcji sprzedaży jest niższa od ceny wykonania opcji kupna.


Taka strategia pozwala na zabezpieczenie krótkiej pozycji walutowej importera. 
Zastosowanie strategii long collar dało importerowi możliwość zabezpieczenia przed ryzykiem wynikającym z wzrostu kursu złotego. Z drugiej strony zostały ograniczone zyski nadzwyczajne, możliwe do osiągnięcia w przypadku osłabienia złotego. Zmiana kursu złotego poniżej ceny wykonania opcji put oraz powyżej ceny wykonania opcji call nie skutkuje zmianami wyniku finansowego transakcji. Jedynie w przedziale zmian kursów, ograniczonym cenami wykonania opcji pozycja eksportera jest uzależniona od zmian kursu złotego. Wielkość tego przedziału można kształtować odpowiednio dobierając opcje. Efektywny kurs waluty, jaki zostanie osiągnięty poprzez stosowanie tej asekuracji zależy od wyniku finansowego uzyskanego na transakcji zabezpieczającej z wykorzystaniem long collar i znajduje się w przedziale określanym także mianem korytarza. Utrudnieniem w tworzeniu strategii zerokosztowych może być standaryzacja cen wykonania opcji. Od cen wykonania opcji zależy ich cena (premia). Stąd skonstruowanie zerokosztowej strategii collar może być nie możliwe. W praktyce należy liczyć się z pewną różnicą między cenami opcji.

Short collar

Rysunek przedstawia wynik jednoczesnego zakupu opcji put oraz sprzedaży opcji call, przy czym cena wykonania opcji put jest niższa lub równa cenie wykonania opcji call.


Strategia typu short collar może być stosowana dla zabezpieczenia długiej pozycji walutowej eksportera. Pozwala ona na obniżenie kosztu tego zabezpieczenia, gdyż premia uzyskana z wystawionej opcji call pozwala na częściowe lub nawet całkowite pokrycie kosztu kupna opcji put.
Zastosowanie strategii short collar dało eksporterowi możliwość zabezpieczenia przed ryzykiem wynikającym ze spadku kursu złotego. Z drugiej strony zostały ograniczone zyski nadzwyczajne, jakie powstałyby w przypadku osłabiania złotego. Zmiany kursu złotego poniżej ceny wykonania opcji put oraz powyżej ceny wykonania opcji call nie mają wpływu na wynik finansowy transakcji.
Analizując obydwie powyższe strategie zabezpieczające widzimy, że jedynie w przedziale zmian kursów, ograniczonym cenami wykonania obydwu opcji pozycja importera lub eksportera jest uzależniona od zmian kursu złotego. Wielkość tego przedziału i związany z tym obszar ryzyka, można ustalić poprzez odpowiedni dobór cen wykonania opcji call i put. Zadanie to może być utrudnione, ze względu na standaryzację cen wykonania opcji. W związku z tym, że od cen wykonania opcji zależy ich cena (premia), skonstruowanie zerokosztowej strategii collar może być trudne. W tym przypadku z pomocą może przyjść doradca bankowy, który może zaproponować gotowe rozwiązanie.

Podsumowanie

Short collar

W przedziale kursu kasowego poniżej ceny wykonania opcji sprzedaży Xput, stosujący asekurację (eksporter) z wykorzystaniem strategii short collar, w dniu wygaśnięcia opcji osiągnie dochód stanowiący różnicę między ceną wykonania tej opcji i kursem kasowym, która zostanie zredukowana do zera przez stratę z długiej pozycji walutowej. Natomiast jeżeli kurs kasowy w tym dniu byłby wyższy od ceny wykonania opcji kupna Xcall to stosujący tą strategię poniesie stratę, stanowiącą różnicę między ceną wykonania tej opcji i kursem kasowym, która zostanie w całości zrekompensowana zyskiem z pozycji walutowej. Wyniki te są skorygowane o różnicę między premią opcji sprzedaży i premią opcji kupna (Pcall - Pput). Natomiast w korytarzu ograniczonym cenami wykonania opcji

Long collar

W przedziale kursu kasowego poniżej ceny wykonania opcji sprzedaży Xput, stosujący asekurację (importer) z wykorzystaniem strategii long collar, w dniu wygaśnięcia opcji osiągnie dochód stanowiący różnicę między ceną wykonania tej opcji i kursem kasowym, która zostanie zredukowana do zera przez stratę z długiej pozycji walutowej. Natomiast jeżeli kurs kasowy w tym dniu byłby wyższy od ceny wykonania opcji kupna Xcall to stosujący tą strategię poniesie stratę, stanowiącą różnicę między ceną wykonania tej opcji i kursem kasowym, która zostanie w całości zrekompensowana zyskiem z pozycji walutowej. Wyniki te są skorygowane o różnicę między premią opcji sprzedaży i premią opcji kupna (Pcall - Pput). Natomiast w korytarzu ograniczonym cenami wykonania opcji

 



Najnowsze komentarze
 
2013-12-23 12:59
rtvagd do wpisu:
Najnowsza historia złota – część I
pozdrowienia :)
 
2013-10-18 13:34
group do wpisu:
Najnowsza historia złota – część I
fajna na bloga blogowa, no i Twoj blog
 
2013-10-05 01:41
moj.blog do wpisu:
Barometry kryzysu – Indeks PMI (ISM)
fajny blog
 



Moje linki


Ulubione blogi
 
 



Archiwum Bloga
 
Rok 2016
 
Rok 2012
 
Rok 2011
 
Rok 2009
 
Rok 2008