Bo zawżdy ci więcej jedzą, którzy bliżej misy siedzą - M. Rej
In vino veritas 2008-12-24 10:08
 Oceń wpis
   

„Kto winem się raczy, ten Boga zobaczy” - przysłowie cysterskie z XII wieku.

Badania historyków i archeologów wskazują, że początki upraw winorośli oraz produkcji wina miały miejsce na Bliskim Wschodzie. Nadzwyczajną rangę wina nadał mu Chrystus podczas ostatniej wieczerzy. W Chrześcijaństwie stanowi ono symbol krwi Syna Bożego umęczonego na krzyżu. Starożytni  Grecy i Rzymie uważali je za napój bogów. Do obecnych czasów zawsze towarzyszy człowiekowi w ważnych uroczystościach. Jest pite ku uciesze ducha i pokrzepieniu serc.

Wino oprócz dostarczania przyjemności podniebienia i poprawy nastroju pozwala na utrzymanie zdrowia. W znacznym stopniu zmniejsza ryzyko zachorowania na Alzheimera. Obniża poziom złego cholesterolu we krwi i poprawia gospodarkę cukrami. Pijąc czerwone wino można zmniejszyć ryzyko parodontozy. Wydolność płuc poprawi wino białe. Na trawienie pomoże każdy rodzaj wina. Niezwykle ważną zaletą picia wina jest zmniejszenie możliwości powstania zakrzepów, zatorów oraz zawałów serca. Stwierdzono, że taniny zawarte w czerwonym winie mają działanie przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne. Nie można jednak przesadzać z takimi metodami profilaktyki, gdyż można popaść w alkoholizm.
Czerwone wino poleca się osobom w starszym wieku. Jak wynika z badań statystycznych, Francuzi, których napojem narodowym jest wino, rzadziej zapadają na choroby serca niż Amerykanie Jest to zasługa picia czerwonego wina.  Wino pobudzało fantazję twórczą Williama Szekspira, który lubił delektować się boskim napojem. Zastosowanie w XVII wieku korka do butelkowania pozwoliło na długie jego leżakowanie. Ułatwiło to prowadzenie handlu. Już wówczas wina z Bordeaux opanowały cały świat. W roku 1855 za Napoleona III podzielono najlepsze winnice na pięć klas (cru). Jest to określane mianem „Klasyfikacji 1855” lub „Klasyfikacji Châteaux”. Obecnie pierwszej, najlepszej klasie znajdują się wina z następujących winnic: Château Margaux, Château Lafite, Château Latour, Château Haut-Brion oraz Château Mouton-Rothschild. Wina z tych winnic są najbardziej uznane i należą do najdroższych na świecie. Najlepsze wina powstają z winogron zrywanych ręcznie. Szczególnie dobry trunek dają w pełni dojrzałe grona pokryte nalotem szlachetnej pleśni. Z jednego hektara można uzyskać najwyżej tysiąc litrów wina, co oznacza, że z owoców krzewu winorośli powstaje jeden kieliszek wina. Największym znawcą wina jest Robert Parker ze Stanów Zjednoczonych, autor przewodnika po winach. Jego opinię i oceny są podstawą dla określenia wartości wina na całym świecie.

Dobre wino można wyprodukować z winogron, które dojrzewały w bardzo dobrych warunkach pogodowych. Nawet jeden dzień deszczowy może mieć znaczący wpływ na jakość wina. Stąd tak wielką wagę przykłada się do tego jaka pogoda była w danym roku. Tak więc nawet roczniki wina młodsze mogą być wartościowsze od starszych.

Szanujące się marki są produkowane przy zachowaniu ściśle określonych procesów oraz ścisłej kontroli. Certyfikat Institut D'Appellations d'Origine we Francji gwarantuje zachowanie wysokich standardów. Do produkcji wina w krajach Unii mają również zastosowanie dyrektywy Parlamentu Europejskiego.

Szczepy winne

Na świecie uprawia się kilkaset szczepów winnych, pozwalających na uzyskanie najróżnorodniejszych win. Oto kilka najważniejszych:

Cabernet Sauvignon – król szczepów win czerwonych - pozwala na uzyskanie najznakomitszych na świecie win, pełnych elegancji, finezji i bukietem zapachów, zazwyczaj o rubinowej barwie. Jest winem mocno zbudowanym. W zależności od miejsca uprawy w uzyskanym z niego winie można wyczuć zapachy czarnej porzeczki, jagód, żywicy, korzeni czy słodkiego zielonego pieprzu, którym towarzyszy delikatne z nutą tytoniu, lukrecji i wanilii, jakie nadaje im leżakowanie w dębowych beczkach. W smaku  owoce czarnej porzeczki, wiśni, śliwek, a także nuta mięty, anyżu, oliwek, cedru. Zawiera dużo tanin, stąd częstokroć mieszane jest z winami innych szczepów. Z wiekiem dużo zyskuje na walorach. Doskonałe dla wieloletnich inwestycji.

Merlot - kojarzy się przede wszystkim z Bordeaux we Francji. Daje również dobrze zbudowane, szlachetne wino o głębokiej barwie. Nuta śliwek, wiśni, owoców leśnych, fiołków, pomarańczy, przypraw i czekolady zadowoli każdego konesera. Charakterystyczne korzenne wykończenie oraz akcent suszonej śliwki to kolejne cechy tego trunku. Posiada niższe niż Cabernet Sauvignon natężenie tanin. Historia tego wina rozpoczyna się na początku nowej ery.

Shiraz/Syrah – najważniejsze uprawy w Australii, Afryce Południowej, Chile, Kalifornii i Francji. Daje bardzo dobre wino. To jedna z najlepszych odmian winorośli, z owocami pozwalającymi uzyskać dość ostry smak. W zależności od miejsca uprawy szczepu można wyczuć: jeżyny, kawę czy gorzką czekoladę i taniny z nutą alkoholu. Intensywny aromat z nutą jagód, białego pieprzu, wiśni, lukrecji, śliwek, ciemnych owoców i dymu. Może być przechowywane przez długi okres czasu, stąd nadaje się do inwestycji długoterminowych.

Pinot Noir - pozwala uzyskać wino o pełnej tęczy barw: wiśniowa, purpurowa, czerwień oraz brąz. Pełnia doznań smakowych to: wiśnie, truskawki, porzeczki a dopełnieniem są subtelnie działające taniny. Beczki z dębu amerykańskiego nadają mu waniliowego zapachu z domieszką skóry. To szczep wrażliwy na warunki pogodowe, stąd podaż wina może ulegać wahaniom.
 
Tempranillo - uprawiane głównie w Hiszpanii a także w Argentynie. Szczep ten daje wino o wiśniowym kolorze. Elegancki bukiet z wyczuwalną nutą leśnych owoców. Często mieszane z winami.  Wyśmienite w smaku również jako wino młode, lecz jego walory wzrastają w okresie leżakowania  w dębowych beczkach. Stąd nadaje się dla średnio- i długoterminowych inwestycji.

Chardonnay - to król szczepów win białych. Najwyższa jakość wśród win białych to niezwykle bogaty smak, w którym można wyczuć różne owoce: jabłka, brzoskwinie, i owoce tropikalne. Dopełnieniem jest nuta orzechy, karmelu czy miodu.  Jest to szlachetny trunek o intensywnej żółtej barwie z łagodnymi aromatami owocowymi i waniliowymi. Po wieloletnim dojrzewaniu w dębowych beczkach nabiera smaku wanilii i masła. Wino to nie może być leżakowane tak długo, jak wina czerwone. Jednak jest warte inwestycji ze względu na niekwestionowane walory oraz powszechne uznanie. Ze szczepu tego wyrabia się wiele szampanów.

Riesling – pochodzi z Niemiec i obecnie znany jest w całej Europie. Wina charakteryzują się wysoką jakością, mocą i elegancją. W intensywnym bukiecie zapachów można wyczuć: jabłka, brzoskwinie, kwiat lipy i rumianku z nutami mineralnymi. Wina te posiadają wysoką kwasowość. Z szczepu Riesling wytwarza się wiele rodzajów win: wytrawne, półwytrawne, łagodne, po szlachetnie słodkie. Niejednokrotnie Eiswein’y osiągają wysokie ceny, co może uczynić inwestycję w nie bardzo atrakcyjną.

Sauvignon Blanc - pozwala na wyprodukowanie łagodnego wina. uznanego na całym świecie. Intensywny zapach owoców cytrusowych. W smaku może przewodzić na myśl zielone jabłka,  gruszki,  agrestu, porzeczkę,  melony i mango z domieszką ziół. Zawiera duży poziom kwasowości. Stąd nie może być długo leżakowane i nie może być przedmiotem długoterminowych inwestycji.

Najlepsze oraz najbardziej uznane wina są produkowane we Francji. Niemal kultem otaczany jest region Bordeaux. Poza nim znane są koneserom na całym świecie wina z: Monbazillac, Burgundii, Rhône, Francja Południowa, Alzacja, Szampania, Vintage, Port Cognac, Armagnac. Poza Francją potęgami winiarskimi są Włochy, Hiszpania, Austria, Niemcy, Liban, Australia, Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone (Kalifornia), Południowa Afryka, Chile i Argentyna.

Wino w świecie finansów
W przeciwieństwie do papierów wartościowych czy tytułów uczestnictwa funduszy inwestycyjnych wino jest w postaci fizycznej. Podczas gdy na giełdzie panuje bessa i kursy akcji spadają w dół, wino może utrzymać swoją wartość. Nie zniszczą go również kryzysy, wojny czy hiperinflacja.

Cenę rynkową wina determinują następujące cechy: marka, klasa jakościowa, wielkość produkcji, miejsce pochodzenia oraz wiek. Reszty dopełnia rynek.

Inwestor prywatny może inwestować poprzez domy aukcyjne. Najpoważniejsze ośrodki handlu winem funkcjonują w Londynie i Chicago. Aby zainwestować na rynku wina należy otworzyć konto u brokera. Na nim będą rejestrowane zmiany stanu zgromadzonego wina.

Inwestor nie musi zabierać kupionego wina do domu. Może je zdeponować w specjalnych piwnicach oferowanych przez firmy organizujące obrót winem. Specjalnie do tego dostosowane pomieszczenia, gdzie monitorowana jest temperatura i wilgotność są gwarancją że wino nie ulegnie zepsuciu a z czasem zyska na jakości.

Sprzedaż wina poprzez dom aukcyjny wiąże się z koniecznością zapłaty prowizji, która może być stosunkowo wysoka i wynosić nawet 10% wylicytowanej kwoty. Inna droga zamiany szlachetnego trunku na pieniądz to skorzystanie z usługi pośrednika, który może pomóc w sprzedaży dla innej piwnicy lub hurtowni. Inwestor może też w każdej chwili pobrać wino z depozytu i sprawdzić, czy nabrało już mocy.

Największą szansę na zrobienie dobrego interesu mają inwestycje w wina francuskie, ponieważ mają one niepowtarzalną renomę. Znacznie więcej można zarobić inwestując w czerwone Bordeaux niż australijskiego  Chardonnay czy chilijskiego Merlota.

Historia pokazuje, że dotychczas najlepsze stopy zwrotu dały 30 rodzajów Châteaux z Bordeaux. Renoma win z Burgundii też może przynieść krociowe zyski. Generalnie zakupy win z tych regionów to podstawa tworzenia portfela inwestycyjnego. Duży potencjał inwestycyjnych posiadają również wina włoskie, australijskie czy kalifornijskie lecz rynek nie jest tak łaskawy, jak dla win z Bordeaux czy Burgundii.

Niezwykle intratnymi inwestycjami w wino może być kupowanie go na rynku pierwotnym (en primeur) zaraz po zbiorach winogron lub kiedy jeszcze dojrzewa w beczkach. Wówczas cena może być bardzo korzystna. W ten sposób wino może być kupione zanim trafi na rynek a po kilku latach sprzedane w butelkach. Daje to najwyższy potencjał zarabiania. Im wcześniej wino zostanie zakupione tym wyższa stopa zwrotu.

Bardzo istotny dla inwestycji jest rocznik wina. Generalnie lepiej kupić wino z dobrego rocznika niż przepłacić za dobrą markę lecz ze słabego rocznika.

Kupione na rynku pierwotnym wino pozostaje w piwnicach producenta pod fachowym nadzorem i w warunkach zapewniających mu uzyskanie najlepszych cech.

Zamożni inwestorzy mogą inwestować na rynku wina nabywając winnice nawet w odległych regionach świata. To nie jest wcale łatwe. Kto więc może pomóc. Odpowiedź zapewne zaskoczy wielu. Otóż takie usługi świadczy szwajcarski bank UBS, światowy lider bankowości dla najzamożniejszych klientów (Wealth Management).

Posiadając na koncie tego banku kwotę 50 mln franków szwajcarskich można stać się właścielem winnicy w Bordeaux, Australii, Afryce Południowej. Również dla polskich ludzi sukcesu finansowego ten cel jest do zrealizowania bez wyjeżdżania z kraju, gdyż bank ten posiada w Warszawie przedstawicielstwo, gdzie można uzyskać wyczerpujące informacje i pomoc.

Tego rodzaju usługi są określane mianem Wine Banking. Zakup winnicy może okazać się trafioną inwestycją. Oprócz nowego potencjału pomnażania majątku można odkryć nowy styl życia.

Zmiany cen na rynku win dość dobrze odzwierciedla WAM Fine Wine Index”. W jego koszyku znajdują się wina z renomowanych winnic. Od ćwierć wieku wielokrotnie jego wzrosty przebijały najbardziej znaczące indeksy rynku akcji. Co istotne występuje niska korelacja cenowa między indeksem WAM oraz indeksami akcji. Szacuje się, że roczna stopa zwrotu inwestycji winnych kształtuje się na poziomie 10-12%. To bardzo ważna informacja dla osób, które poszukują alternatywnych sposobów inwestowania. Dziś, kiedy na rynkach akcji panuje dekoniunktura, wino może zyskać na wartości i mocy. Warto więc mieć coś w zanadrzu, co pomoże przetrwać dekoniunkturę.

Znawcy rynku przewidują kontynuację trendu wzrostowego na rynku win. Wynika to z rosnącego popytu ze strony bogatych rynków zachodnich, co jest pochodną zwiększania się ilości najzamożniejszych ludzi na świecie. Ci będą oddziaływać na popyt w segmencie win najlepszych. Najzamożniejsi nie są bynajmniej skłonni do skąpienia sobie przyjemności życia, wśród których rozkosze delektowania się wytwornym Chateau ze szczepu Cabernet Sauvignon są nie pogardzenia.  Wzrasta też popyt na wina niższych klas, a to dlatego, iż zmienia się struktura spożycia napojów alkoholowych z korzyścią na rzecz trunków niskoprocentowych. Ponadto na świecie podaż win nie wzrasta za popytem. Anomalie pogodowe wywołane zmianą klimatu na Ziemi niszczą niejednokrotnie plantacje winorośli. To ograniczało produkcję, szczególnie najlepszych trunków, do których produkcji są wymagane najlepsze szczepy oraz warunki. Stąd ograniczona podaż może skutkować wzrostem cen wina.

Jak pokazuje życie inwestycje w wino mogą przynosić wysokie zyski. Na przykład cena Chateau Lafite z 1982 roku wynosząca wówczas 300£ wzrosła do 9850£ w 2006 roku, stąd średnioroczna stopa zwrotu stanowi 15 proc. Z kolei Chateau Margaux w 2000 roku kosztowało 1440£ a sześć lat później już 4900£, wzrost 22 proc. w skali roku. Wysokie ceny kwoty osiągają również niektóre wina młode z dobrego rocznika i marki. Kto jednak zechciałby sprawdzić co pito w epoce napoleońskiej może kupić za jedyne 36 tysięcy funtów butelkę wina z 1799 roku. Każdego, kto żałuje, że nie stać go na tak stare roczniki chciałbym pocieszyć. Otóż wino bardzo stare liczące kilkadziesiąt lat są niejednokrotnie gorzkie i posiadają nieprzyjemny zapach.

Nie zawsze inwestycje w wina dawały zyski. Niektóre gatunki mogą stracić na wartości. Dekoniunktura na rynku wina miała miejsce pod koniec ubiegłego stulecia po kryzysie azjatyckim i moskiewskim, kiedy nastąpiło załamanie rynków finansowych. Należy tu dodać, że inwestujący w wino ponieśli mniejsze straty niż gracze na giełdach papierów wartościowych.

W wino można inwestować nabywając tytuły uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych, które posiadają w aktywach winne aktywa. Brytyjski Fine Wine Fund, rozpoczął działalność w 2006 r. Próg wejścia został ustalony na poziomie 5000 funtów brytyjskich. Ponoszone przez inwestorów koszty sa stosunkowo wysokie: 2 proc. za zarządzanie oraz 15 proc. od wypracowanych zysków.

Jest też ryzyko
Inwestując w wino należy brać pod uwagę ryzyko finansowe. Może ono wiązać się z rynkiem wina jak też ogólną sytuacją na świecie. Ceny wina nie zawsze idą w gorę – mogą też spadać i to w najbardziej nieodpowiednim momencie, gdy inwestor chce zamknąć inwestycję. Należy liczyć się też z faktem, że rynek może być w danym momencie niepłynny, stąd sprzedaż wina może być utrudniona lub można nie uzyskać satysfakcjonującej stopy zwrotu. Rynek wina w postaci fizycznej nie jest regulowany, jak ma to miejsce w przypadku papierów wartościowych. Stąd może dochodzić do nadużyć lub manipulacji, na niekorzyść uczciwych inwestorów. Wymaga to staranności w doborze winiarni lub pośredników w zawieraniu transakcji. Reputacja jednych i drugich winna być sprawdzona. Polski inwestor może mieć trudności z określeniem niektórych ryzyk, ze względu na to, że ośrodki produkcji i handlu winem znajdują się poza krajem. Inwestycje w wino należą do długoterminowych. W tym czasie istnieje ryzyko niekorzystnej zmiany warunków na rynku wina, proporcjonalne do długości okresu inwestycji. Inwestowanie na rynku wina wymaga dużej znajomości tego aktywa. Istnieje na świecie tysiące rodzajów różniących się pochodzeniem, rodzajem szczepu, sposobem produkcji oraz rocznikiem. Wymaga to dużo wiedzy a niejednokrotnie konsultacji. Nie zawsze można trafić na znawcę lecz hochsztaplera, który oprócz zainkasowania sumy za usługę może nie dostarczyć obiektywnych i zgodnych z prawdą informacji. Rynek wina nie charakteryzuje się jednolitym systemem informacyjnym o jakości poszczególnych rodzajów win czy ich obiektywnych cen. Może to powodować ryzyko przepłacenia przy zakupie lub nieotrzymania odpowiedniej ceny przy sprzedaży. Ceny wina ustalane na aukcjach są ustalane niejednokrotnie na lokalnym rynku, gdzie nie ma wystarczającej ilości ofert kupna i sprzedaży które pozwoliłyby na obiektywne ustalenie ceny transakcyjnej. Kupowanie wina na rynku pierwotnym (en primeur) wymaga szczególnej staranności w sprawdzeniu winnicy, jak jej położenie, nasłonecznienie, warunków w jakich będzie wino produkowane i przechowywane a także reputacji winnicy. Nigdy też nie wiadomo jaka będzie jakość danego rocznika po kilku latach. Korzystając przy zakupach wina z serwisów internetowych należy zachować szczególną ostrożność, gdyż oprócz uczciwych firm grasuje w sieci wiele osób nieuczciwych. W przypadku oszustwa odzyskanie zainwestowanych środków może być praktycznie niemożliwe. Stąd zakupy poprzez sieć nie powinny obejmować dużej ilości wina u jednego sprzedawcy. Dysponując większą kwotą należy dokonywać zakupów w kilku miejscach, co pozwoli ograniczyć ryzyko.

Winne inwestycje wiążą się z koniecznością zamrożenia kapitału na kilka lub kilkanaście lat. Stąd nadają się one dla osób, które posiadają odpowiednie oszczędności pozwalające regulować bieżące wydatki bez pogorszenia standardu życia.  Skorzystanie z tej formy alternatywnego inwestowania pozwoli w trudnych czasach na giełdzie papierów wartościowych  uchronić wartość portfel inwestycyjnego. 

 
 Oceń wpis
   

Zaostrzenie procedur kredytowych przez banki powoduje, że wiele przedsiębiorstw, nawet tych o dobrym standingu, zaczyna tracić źródło finansowania, jakim jest kredyt bankowy, pożyczka czy otwarta linia kredytowa.

A przecież kapitał obcy jest, obok kapitału własnego oraz mezzanine, filarem, na którym opierają się finanse przedsiębiorstwa. Od jego udziału w kapitale całkowitym zależy rentowność kapitału własnego, co przekłada się na wycenę akcji.

Należy się spodziewać, że zaostrzenie polityki kredytowej będzie skutkować wzrostem zainteresowania przedsiębiorstw emisjami dłużnych papierów wartościowych, jakimi są obligacje oraz komercyjne papiery dłużne (ang. Commercial Papers, „CP”), emitowane na okres do jednego roku.

Ta forma pozyskiwania finansowania dotychczas nie cieszyła się dużym zainteresowaniem naszych przedsiębiorców. Niskie stopy procentowe w ostatnich latach oraz złagodzenie wymogów jakie stawiały banki wobec kredytobiorców nie sprzyjały rozwojowi rynku dłużnych papierów wartościowych. Jednak te czasy już odeszły i przedsiębiorcy muszą zmierzyć się z nową rzeczywistością.

Polski rynek kapitałowy
Rynek polskich obligacji korporacyjnych jest bardzo mały w porównaniu z innymi  krajami. Popatrzmy na statystyki. Wartość zadłużenia przedsiębiorstw z tytułu emisji obligacji w stosunku do PKB sięga w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji kształtuje się na poziomie 25 proc., we Włoszech wynosi 12 proc. a w Niemczech 6 proc. W Polsce jest to około półtora procenta oraz drugie tyle stanowią emisje CP.
Jak wynika z raportu Fitch Ratings opracowanego przez Fitch Polska, na koniec trzeciego kwartału 2008 r. wartość obligacji korporacyjnych wyemitowanych na okres powyżej 365 dni wyniosła w naszym kraju 15,1 mld zł i była wyższa o blisko połowę w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. Stanowi to jednocześnie 1/3 całego rynku nieskarbowych instrumentów dłużnych. Funkcjonujące obok obligacji, krótkoterminowe papiery dłużne stanowiły 14,9 mld zł na koniec września br., co jest kwotą o 20 proc. wyższą, niż rok wcześniej.

Należy dodać, że składnikami rynku nieskarbowych instrumentów dłużnych są jeszcze obligacje banków i obligacje komunalne. Razem wartość tego rynku na koniec trzeciego kwartału osiągnęła poziom 46,7 mld zł, co stanowi wzrost o 32 proc. - wynika z danych Fitch.

Dom maklerski pomoże przedsiębiorcy
Jak widać, rynek dłużnych papierów wartościowych rozwija się ostatnio w coraz szybszym tempie, po latach stagnacji. Coraz więcej przedsiębiorców przekonuje się do jego zalet. Niejednokrotnie łatwiej dziś pozyskać pieniądze na rynku kapitałowym niż w banku. Pozyskanie kapitału poprzez emisje obligacji wymaga innych działań. W tym przypadku najlepiej sprawdza się współpraca z domem maklerskim, który dysponuje odpowiednią wiedzą specjalistyczną w tym zakresie. Emisja może być skierowana do określonych adresatów, do nie więcej jednak niż 99 osób. Wówczas jest to oferta niepubliczna, gdzie procedury są bardzo proste. Dom maklerski może przeprowadzić również ofertę publiczną, tzn. taką która jest skierowana do więcej niż 99 osób lub nieokreślonego adresata z wykorzystaniem środków masowego przekazu. Tu obowiązują bardziej skomplikowane procedury, łącznie z koniecznościa zatwierdzenia prospektu emisyjnego przez Komisję Nadzoru Finansowego. Obligacje sprzedane w drodze emisji publicznej mogą być również przedmiotem obrotu na rynku regulowanym, np. na giełdzie. To przynosi emitentowi dodatkową korzyść - efekt marketingowy.

Niewątpliwe korzyści
Istnieje wiele zalet pozyskania kapitału poprzez emisję dłużnych instrumentów finansowych w porównaniu z kredytem bankowym. Tu przedsiębiorca ustala reguły gry, nie bank. Może więc określać wielkość transz, terminy emisji i zapadalności emitowanych instrumentów, dopasowując wszystko do indywidualnych potrzeb, wynikających z harmonogramu realizacji przedsięwzięć, inwestycji czy toku produkcji. Przedsiębiorca również decyduje o wysokości oprocentowania, sposobie jego ustalania, częstotliwości wypłat odsetek. Przy obligacjach najpierw są spłacane kupony odsetkowe, co zmniejsza obciążenia finansowe w trakcie realizacji projektu inwestycyjnego, kiedy nie daje on jeszcze przychodów.

Istotną sprawą przy kredycie bankowym są zabezpieczenia. Dziś banki w obliczu zagrożenia kryzysem finansowym i gospodarczym, dążąc do zmniejszenia ryzyka, stawiają coraz wyższe wymogi w tym zakresie. Niektóre przedsiębiorstwa mogą nie spełnić nowych kryteriów. W przypadku emisji instrumentów dłużnych to przedsiębiorca ustala, jakie zabezpieczenia może przedstawić. Jeżeli są one niewystarczające może dokonać emisji obligacji częściowo zabezpieczonych lub niezabezpieczonych, co wiąże się z koniecznością ustalenia wyższego oprocentowania. Stąd na emisję częściowo zabezpieczoną lub niezabezpieczoną mogą sobie pozwolić przede wszystkim przedsiębiorstwa znajdujące się w dobrej sytuacji finansowej, posiadające dobry rating.
Zalecam więc przedsiębiorstwom zamierzającym posiłkować się kapitałem pozyskanym w drodze emisji obligacji lub CP o zwrócenie się do agencji ratingowej o nadanie ratingu. To pozwoli uwiarygodnić się na rynku długu oraz zmniejszyć w przyszłości koszty pozyskania kapitału.

Niedoceniane teraz w cenie
W nadchodzącym czasie, kiedy o kredyty bankowe będzie trudniej, rynek instrumentów dłużnych może być alternatywą dla finansowania działalności przedsiębiorstwa. Dotychczas niedoceniane w naszym kraju obligacje korporacyjne czy komercyjne papiery dłużne stanowią interesującą formę pozyskania kapitału na różne terminy, dając emitentującemu je przedsiębiorstwu dużą swobodę działania.

 
 Oceń wpis
   

Wyniki inwestycyjne funduszy hedgingowych za listopad 2008 r. stanowią kolejny dowód, że w okresach kryzysu sprawdzają się alternatywne formy inwestowania. Okazuje się, że aktywne inwestowanie bez narzuconych odgórnie obwarowań formalnych przynosi pozytywne efekty – jednak zarządzający muszą być profesjonalistami.

Znacznie lepiej niż giełdy
Listopad upłynął pod znakiem mniejszych, niż wcześniej, lecz znacznych jeszcze fluktuacji na rynkach akcji. Jeden z głównych indeksów amerykańskiej giełdy S&P500 stracił w minionym miesiącu 7,2%. Z kolei indeks odzwierciedlający sytuację na światowych rynkach akcji, MSCI World Equity Index spadł o 6,7% a brytyjski FTSE100 o 2%. Mieliśmy więc kontynuację, października, jednak na mniejszą skalę.
Listopad to miesiąc dalszych spadków cen strategicznych towarów, z ropą i miedzią na czele. W takich warunkach przyszło zarządzać funduszom hedgingowym. Raport opracowany przez amerykańską firmę consultingową, badającą rynek funduszy hedgingowych, Greenwich Alternative Investments LLC dowodzi, że w listopadzie indeks, będący benchmarkiem światowego rynku funduszy hedgingowych, Global Hedge Fund Index spadł o 1,1%. To wielokrotnie mniej, niż zniżkowały, wymienione powyżej, indeksy akcji. W ciągu 12 miesięcy stracił on 15,6%. Dla porównania w tym samym okresie S&P500 spadł o 38,1% a MSCI World Equity Index o 44,6%.

Wyniki na strategiach
Firma Greenwich Alternative Investments LLC wyróżnia 18 strategii funduszy hedgingowych, które usystematyzowano w czterech grupach.
Szczegółowe wyniki przedstawione w ostatnim raporcie pokazują, że większość strategii przyniosła straty. Nie są one tak dotkliwe, jak w ubiegłym miesiącu, kiedy to tylko dwie strategie były na plusie a straty bardziej dotkliwe.
Nie będzie niespodzianką, że w listopadzie, kiedy na parkietach giełd akcji odnotowano znaczne spadki, na dużym plusie, wynoszącym 5,5% uplasowała się strategia krótkiej sprzedaży - „Short Selling”, podobnie, jak miesiąc wcześniej. Przynosi ona zyski przy spadkach kursów akcji, więc im gorzej na giełdach, tym lepiej dla „krótkiej sprzedaży akcji”. Zysk tego rodzaju funduszy wyniósł 34% za minione 12 miesięcy. Jest to najlepszy wynik ze wszystkich strategii w tym okresie. W listopadzie zadowalającą, dodatnią stopę zwrotu 3,2% wypracowano na inwestycjach w kontrakty terminowe (strategia „Futures”). W ciągu roku fundusze stosujące tą strategię zarobiły średnio 20,2%, co plasuje je na drugim miejscu.
Na niewielkim plusie w listopadzie wyszły jeszcze następujące strategie: Statistical Arbitrage, Merger Arbitrage, Macro, Equity Market Neutral, Orher Arbitrage.

Większość jednak na minusie
Największe straty stanowiące 5,6% poniosły w listopadzie fundusze dokonujące arbitrażu na instrumentach zamiennych – strategia „Convertible Arbitrage”. Nie był to jednak tak dramatyczny wynik, jak miesiąc wcześniej, kiedy straty zbliżyły się do 20%. Ostatecznie 12 miesięcy zamyka się stratą 39,17%, co pozwala uznać tą strategię za najgorszą na trudne czasy. Wysokie straty poniosły również fundusze oparte na inwestycjach w papiery wartościowe spółek z problemami (Distressed Securities) – spadek o 5%.
Stratę w wysokości 2,9% poniosły fundusze, które stosują strategię polegającą na wykorzystaniu wartości spółek (Value). Liderzy poprzednich lat -  fundusze lokujące na rynkach wschodzących „Emerging Markets” straciły w listopadzie średnio 2,7%, a za 12 miesięcy 35,1%. To drugi z najgorszych wyników wśród wszystkich rodzajów funduszy hedgingowych w tym okresie. Rynki wschodzące nie dają już zarabiać, jak w poprzednich latach.

Odporne na problemy
Przedstawione powyżej wyniki pokazują, że podczas dekoniunktury na rynkach finansowych fundusze hedgingowe tracą mniej, niż akcje i w konsekwencji fundusze akcji. W przeszłości nie brakuje dowodów potwierdzających tą tezę. Na przykład fundusze hedgingowe reagowały mniejszymi spadkami na takie wydarzenia, jak: pierwsza i druga inwazja wojskowa na Irak, kryzys Azjatycki i Rosyjski, czy wydarzenia „9/11”.
Jednak byłoby błędem wyciąganie wniosków, że inwestycje w fundusze hedgingowe są dla każdego właściwą i bezpieczną alternatywą inwestycyjną. Wiele z tych podmiotów funkcjonuje poza „oczami” organów nadzoru. Ich działalność jest uważana często za mało przejrzystą. Zazwyczaj „progi wejścia” do funduszy hedgingowych są ustalane na wysokich poziomach, niedostępnych dla kieszeni inwestora detalicznego. Niektóre z nich inwestują bardzo ryzykownie i zdarza się, że bankrutują. Wielomiliardowe straty poniósł kilka lat temu fundusz hedgingowy LTCM, zarządzany przez tak tęgie głowy, jak laureaci Nagród Nobla z dziedziny ekonomii. Dziś już zostało po nim wspomnienie i przestroga.
Powyższe problemy nie dotyczą funduszy hedgingowych, podlegających organom nadzoru finansowego. Te są zobowiązane stosować określone w aktach prawnych zasady inwestowania a ich działalność jest transparentna. Ryzyko inwestycyjne tych podmiotów mieści się więc w ramach ogólnego ryzyka rynku funduszy inwestycyjnych funkcjonujących na danym rynku.
Niektóre elementy charakterystyczne dla funduszy hedgingowych są stosowane przez kilka polskich funduszy inwestycyjnych, jak np. Investor FIZ zarządzany przez Investors TFI. Jego wyniki potwierdzają powyższe tezy. W październiku tego roku zarobił on 10,7% a w listopadzie 4%. Zysk Investor FIZ za ostatnie trzy lata stanowi 153,6% i jest najlepszy na polskim rynku funduszy inwestujących w instrumenty giełdowe a także lepszy od wyników tego rodzaju funduszy z wielu rozwiniętych rynków zagranicznych.
Investor FIZ lokuje aktywa w akcje, obligacje, instrumenty pochodne na indeksy, waluty, towary i energię. Skład portfela jest zmieniany, w zależności od przewidywanej koniunktury rynkowej.

Sprzątanie świata
Pewne działania w celu uporządkowania rynku funduszy hedgingowych są wdrażane na świecie już od kilku lat. W Stanach Zjednoczonych zarządzający funduszami hedgingowymi są zobowiązani dokonać rejestracji swej działalności, zgodnie z Securities Act. W niektórych krajach Unii Europejskiej wdrożono, odrębne od dyrektyw UCITS, zasady inwestowania funduszy hedgingowych. Najbardziej znanym dokumentem regulującym działalność tych podmiotów jest rozporządzenie 02/80 organu nadzoru nad rynkiem finansowym w Księstwie Luksemburga, Commission de Surveillance du Secteur Financier (CSSF). Fundusze utworzone zgodnie z tym prawem są znane u nas, jako „fundusze luksemburskie” (SICAV, SICAF). W związku z tym, że nie podlegają pod przepisy UCITS, nie posiadają więc jednolitego „paszportu europejskiego”. Dla sprzedaży ich tytułów uczestnictwa w danym państwie członkowskim UE wymagane jest uzyskanie zgody lokalnego organu nadzoru, w Polsce - Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Zamierzając nabyć oferowany nam „fundusz luksemburski”, czy inny spoza naszego kraju winniśmy, we własnym interesie sprawdzić, czy posiada on odpowiednią notyfikację KNF.

 
Zdrowe fundusze 2008-12-11 09:18
 Oceń wpis
   

Fundusze private equity dokonują inwestycji kapitałowych w spółki niepubliczne, tzn. takie, które nie są bezpośrednio narażone na koniunkturę giełdową. Mogą dać one niejednokrotnie bardzo wysokie stopy zwrotu.

Kryzys finansowy, jaki uderzył w pierwszej kolejności w giełdy winien skłonić do zastanowienia się nad inwestycjami na rynku spółek niepublicznych. Jednak stanie się akcjonariuszem takiej spółki nie jest łatwe, niejednokrotnie jest to niemożliwe. Zazwyczaj akcje spółek niepublicznych są w posiadaniu niewielkiej grupy inwestorów. Bywa, że są to założyciele, którzy nie zamierzają rozdrabniać struktury akcjonariatu, dopuszczając do swego grona osoby fizyczne, dysponujące niewielkimi kapitałami.

Chętniej sprzedadzą akcje inwestorowi branżowemu lub finansowemu. Jeżeli jest to inwestor branżowy, spółka może pozyskać nowe technologie, rynki zbytu, zwiększyć potencjał, dokonać fuzji. Z kolei inwestor finansowy może zasilić spółkę kapitałowo, pomóc przy zarządzaniu finansami przedsiębiorstwa lub przeprowadzić restrukturyzację. Inwestor finansowy może uczestniczyć aktywnie przy wprowadzeniu takiej spółki do obrotu giełdowego, jeżeli jej władze postanowią o zamknięciu inwestycji (dezinwestycja).

Inwestorem finansowym może być fundusz inwestycyjny. Dostęp do takiego funduszu jest praktycznie niemożliwy dla inwestora detalicznego. Tego rodzaju podmioty są tworzone przez dużych inwestorów instytucjonalnych lub osoby fizyczne dysponujące wysokimi kapitałami.

Jednak od kilku lat istnieją na naszym rynku fundusze funkcjonujące w oparciu o ustawę o funduszach inwestycyjnych, nadzorowane przez Komisję Nadzoru Finansowego. Fundusze takie mogą oferować tytuły uczestnictwa (certyfikaty inwestycyjne) w ofercie niepublicznej lub publicznej.

Fundusze publiczne kierują ofertę sprzedaży certyfikatów inwestycyjnych do więcej niż 99 osób lub nieoznaczonego adresata. W subskrypcji może więc brać udział każdy inwestor. Kto w taki fundusz ulokował swe oszczędności nie musi codziennie z emocjami śledzić notowań giełdowych, gdzie czasami dochodzi do sytuacji, że fundamentalne dane nie mają wpływu na notowania. Aktywa funduszy aktywów niepublicznych są wyceniane nie rzadziej, niż raz na kwartał.

Przykładem takiego funduszu jest Investor LBO FIZ. Ostatnia wycena aktywów tego funduszu sporządzona na 30 września pokazała, że zarobił on 16,11% w ciągu pierwszych trzech kwartałów br. Dla porównania, w tym samym okresie indeks warszawskiej giełdy WIG spadł o 33%.
Inwestycja w fundusz jest średnio- lub długoterminową, a więc wiąże się z koniecznością zamrożenia kapitału na kilka lat. Jednak inwestor ma możliwość zamknięcia jej w dowolnym terminie, sprzedając posiadane certyfikaty na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie są notowane w systemie notowań ciągłych. Jednak wycena rynkowa certyfikatów może różnić od dokonywanej przez zarzadzające tym funduszem Investors Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych.
Inwestor może również wycofać zainwestowane środki, składając wniosek o umorzenie certyfikatów. Certyfikaty będą wykupywane po zakończeniu prowadzonych prowadzonych przez Fundusz projektów inwestycyjnych.

Należy zaznaczyć, że efektywność inwestycji funduszy private equity ujawnia się dopiero po kilku latach. Praktyka pokazuje, że warto czekać, gdyż zysk finansowy może być wyższy od tego, który można osiągnąć na giełdzie. A ta szybko daje i szybko zabiera. Niepodważalną zaletą inwestycji na rynku private equity jest fakt, że nie wywołują one wzrostu poziomu adrenaliny u inwestora, jak giełda, co przekłada się bezpośrednio na jego zdrowie.
 

 



Najnowsze komentarze
 
2013-12-23 12:59
rtvagd do wpisu:
Najnowsza historia złota – część I
pozdrowienia :)
 
2013-10-18 13:34
group do wpisu:
Najnowsza historia złota – część I
fajna na bloga blogowa, no i Twoj blog
 
2013-10-05 01:41
moj.blog do wpisu:
Barometry kryzysu – Indeks PMI (ISM)
fajny blog
 



Moje linki


Ulubione blogi
 
 



Archiwum Bloga
 
Rok 2016
 
Rok 2012
 
Rok 2011
 
Rok 2009
 
Rok 2008